Ocalic od zapomnienia

" Umiera się nie po to, by przestać żyć, ale po to, by żyć inaczej "

Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci. — Wisława Szymborska

poniedziałek, 16 czerwca 2014

6 lat...

To już 6 lat Braciszku a ja tęsknię wciąż tak samo mocno...
Brak mi Ciebie...
Kocham Cię...

czwartek, 17 kwietnia 2014

Wczoraj-jesteś, dzisiaj-byłeś...





"Za oknem szarość wchodzi w czerń
Ty wciąż nie mówisz do mnie nic.
Na tym pustkowiu mieszka śmierć
Czy to tylko część mojego snu?
Powiedz mi..."
Wczoraj-jesteś, dzisiaj-byłeś, FUCK RAK!
Śmieciuch, który zabija powoli, przez kilka lat
a potem wszystko pie*doli i zabiera rach ciach!



niedziela, 23 lutego 2014

Ktoś tutaj był i był a potem nagle zniknął...

W naszym życiu od dnia narodzin zawsze były momenty odejść innych osób. Jedni odeszli z własnego wyboru, inni odeszli, bo my tak chcieliśmy, ich rodzina, znajomi, ciężka, nieuleczalna choroba, przełożony w pracy, kochanka. Jedni odeszli na stałe, już nie wrócą, inne odeszli z nastawieniem, że jeszcze wrócą. Za jednymi tęsknimy długo, całe życie, aż do śmierci a o innych zapominamy po zamknięciu drzwi. Do jednych mamy żal, że odeszli, do innych wdzięczność, że dokonali tego wyboru za nas. Po jednych pozostają miłe wspomnienia, po innych poczucie zmarnowanego wspólnego czasu.

Na jednych czekamy, że może wrócą, innych nie chcemy, aby wrócili. Ci, co wrócą, może wrócą odmienieni, inni niż ich zapamiętaliśmy, może wrócą tacy jacy chcielibyśmy, aby byli zanim odeszli a może wrócą tacy jakich nigdy nie chcielibyśmy znać. Po odejściu zawsze coś zostaje, czasami kilka kartonów wspólnych wspomnień, czasem zwykły numer zapisany w telefonie. Czasami z odejściem nie potrafimy się pogodzić, czasami dopiero odejście drugiej osoby daje nam spokój. Czasem z kimś, kto odszedł mamy nadal kontakt, już nie fizyczny, już nie budzi się obok nas każdego poranka, nie jemy wspólnie śniadań na tarasie skąpanym w słońcu, nie planujemy razem wakacji ale mamy wspólne zobowiązania, czasami wspólny kredyt hipoteczny do spłacenia, czasami wspólne dziecko, które wychowujemy już osobno, czasami mijamy się na korytarzu, odwracając wzrok, czasami pozostają emocje.

Czasami ktoś odchodzi z naszego życia, znika z domu rodzinnego, ze wspólnie budowanej i wymarzonej rodziny, odchodzi z pracy, klubu, szkoły, sąsiedztwa, kręgu znajomych, tych wszystkich miejsc, w których był zawsze obecny, kiedy myśmy tam byli.

Czasami chcemy aby ktoś wrócił, brakuje nam tego co było, co mogłoby być, brakuje nam osoby, brakuje nam wspólnego czasu, zdarzeń, miejsc. Czasami wiemy, że ta osoba odeszła z naszej winy, coś zaniedbaliśmy, coś mogłoby być zrobione inaczej, chcemy to zmienić, chcemy zmienić siebie, nie powtórzyć poprzednich błędów. Czasami może być na to za późno. Czasami wiemy, że nie wróci, czasami mamy nadzieję, że się pojawi. Czasami, po kimś kto odszedł szukamy wspomnień, wiele rzeczy przypomina nam o wspólnym czasie, wspólnych miejscach, które przywołują wspomnienia, czasami tego chcemy, czasami tego unikamy. Czasami szukamy kogoś w swoim życiu, kto mógłby być  podobny do osoby która odeszła, ma wspólne cechy, wygląd, upodobania. Chcemy wypełnić pustkę po współdomowniku, którego już nie ma, czasami wystarczy nam by był to ktokolwiek, aby zabrał naszą samotność, wypełnił przestrzeń pustego mieszkania.

Czasami odchodzimy sami, kiedy nasze obecne życie nas przerasta, wymaga od nas poświęceń, kompromisów, zrezygnowania z tego co mamy, czy zaakceptowania drugiej osoby i warunków jakie nam stawia.  Życie z drugą osobą daje radość, satysfakcje, doznania emocjonalne, dopóki jest dobrze. Kiedy zaczyna się psuć, kiedy dostrzegamy, że tylko ta druga strona jest beneficjentem naszych relacji próbujemy znaleźć szczęście gdzie indziej, z innym partnerem, w innym miejscu. Odchodzimy od osoby, która miała być naszą radością na całe życie choć wiele razy próbowaliśmy zmieniać tą drugą osobę, albo po cichu liczyć, że sama się zmieni. Takiego odejścia nie zatrzyma ślub, wspólne dziecko, czy wspólny kredyt. To może jedynie wydłużyć podjęcie przez nas tej decyzji ale w głowie już rozpala się zarzewie, które tylko szuka sposobności i kolejnych argumentów aby utwierdzić nas w decyzji o odejściu. Czasami dojrzewamy do tej decyzji latami, czasami podejmujemy próby ratowania tego co jest, bo odejść nie zawsze jest łatwo, szczególnie kiedy trzeba zostawić za sobą wspomnienia, podzielić majątek, uspokoić sumienie. Czasami na te próby ratowania nie ma czasu i chęci, odejście wydaje się najprostsze.

Czasami odchodzimy od drugiej osoby bez słowa. Takie odejście jest ucieczką, przejawem tchórzostwa, brakiem odwagi przed działaniem i powiedzeniem prawdy drugiej osobie dlaczego odchodzimy, co nami kieruje, spojrzeniem jej w twarz, bo tak naprawdę pokazuje naszą słabość, naszą bezsilność. To myśmy mieli być partnerem w tym związku, głową rodziny, przykładnym rodzicem a jednak nasza słabość nas pokonała, druga osoba pokazała nam nasze miejsce i nasze niedoskonałości. Ktoś kto jest nieudacznikiem w życiu zawodowym czy prywatnym a nie miał wsparcia i zrozumienia w drugiej osobie może znosić upokorzenia ale, kiedy przeleje się czara, która spowoduje, że nie wytrzyma - odejdzie. Odchodzimy, bo wiemy że wokół jest mnóstwo ludzi, którzy tą pustkę wypełnią, zaoferują coś innego, pokażą nam lepsze życie, życie takie jakie miało być. Po co brać ze sobą balast partnera, który się już przejadł, którego już nie kochamy, nie mamy dla niego szacunku ani ochoty dalej go wspierać. Zostawiamy kłopoty i tą osobę, która tej pomocy potrzebuje. Czasami odchodzimy, bo nawet żyjąc z drugą osobą jesteśmy samotni i dopiero stając się sami zaczynamy odnajdywać sens i radość życia. Wracamy do marzeń z dzieciństwa, rozpoczynamy drugie, trzecie, kolejne życie, znów jest czas na zabawę, kolegów z podwórka.

Ile razy, budząc się rano, patrząc na śpiącą jeszcze twarz naszej drugiej połowy i uświadamiamy sobie, że to nie to, że nie tak miało wyglądać nasze życie. Jeszcze kilka lat temu, jeszcze miesiąc temu, jeszcze wczorajszego wieczora wydawała się być tą właściwą ale nagle po przebudzeniu czujemy zimny pot i podszept: „uciekaj stąd, uciekaj daleko”. Kiedy się poznawaliśmy była jeszcze młodą, atrakcyjną kobietą z mnóstwem adoratorów wokół siebie, bez opadniętych piersi i tryskającą humorem na każdej randce. Wczoraj już nawet blask świec i kolejne kieliszki wypijanego wina nie były w stanie przywrócić tych wspomnień, pojawił się za to marazm, wyrzuty, że nie jest się w stanie spełnić pokładanych marzeń, oskarżenia o sposób wychowywania dzieci, w naszym życiu więcej jest rutyny i wzajemnej rywalizacji, powoli nie chce się do tego domu wracać. Koledzy doradzą, aby dać sobie spokój, koleżanki podpowiedzą, że jest się za dobrym dla niej. Wszyscy potwierdzą: „odejdź”. Tak jest najłatwiej. Bez walki. Bez słów.

Czasami odchodzimy, mówiąc, że to na moment, na kilka dni, do czasu aż się znajdzie nową pracę, aż się coś dokończy, że potrzebuje się chwilę na uspokojenie gonitwy myśli  ale w duchu wiemy że już się nie wróci, że chcemy odejść. Na stałe.

Tak duży mamy wpływ na własne wybory, własne postanowienia o odejściu, ale często nie dostrzegamy, że to przez nas odchodzą inne osoby. Łatwo stracić przyjaciela, partnera, dziecko. Czasami o ich zamiarze o odejściu przesądza słowo a czasem długoletnie cierpienie, którego nie dostrzegamy, czasami niespełnione marzenia, potrzeba ciepła i miłości. Starajmy się dostrzegać drugą osobę obok nas dopóki jeszcze jest, zanim nie odeszła. Tak dużo zależy od nas…
Harvestt

Ktoś tutaj był i był a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma i nigdy już nie wróci…


Wiem jak ułożyć rysy twarzy  by smutku nikt nie zauważył… 
Ale tęsknię...bardzo W.

środa, 22 stycznia 2014

Twoje urodziny

Dzisiaj kończyłbyś 32 lata Braciszku...
Tęsknię... Kocham Cię :*

wtorek, 26 listopada 2013

Wiesz...


Wiesz...
albo już nic...
Przecież wiesz...



piątek, 1 listopada 2013

wtorek, 8 października 2013

Twój Hip-Hop...


Kochałeś Hip-Hop, ciekawe czy to by Ci się spodobało :) mi się podoba, cała płyta ciekawa, wraca wiara w księży ;)
Kocham Cię Wojtuś :*



niedziela, 25 sierpnia 2013

Uwierzyć... w co...

Jak spać, gdy się serce tłucze?
Jak mam spać?
Jak żyć, gdy się świat rozsypał w drobny mak?
Jak ze wspomnień płatków wskrzesić uśmiech Twój?
Jak mam na rozpaczy statku unieść ból?

Kiedy niebo nas - nam zabiera
Chcę wierzyć w raj
Raju trzeba z nieba
Chcę siłę brać

Jak z fotografii skrawka wskrzesić ją?
Tę moc, co do końca światła ma twarz Twą.
Jak mam przeżyć tu bez Ciebie?
Ciemność tylu chwil
Jak mam, jak mam dojść do siebie?
Pomóż mi

Kiedy niebo nas - nam zabiera
Chcę wierzyć w raj
Raju trzeba z nieba
Chcę siłę brać

Dojść do jutra, przejść myśli próg
Zgodzić się z losem, dar otrzymać
Uwierzyć w sens przeznaczenia 
Będzie raj, więc śmierci nie ma

Kiedy niebo nas - nam zabiera
Chcę wierzyć w raj!
Kiedy niebo nas - nam zabiera
Niech siłę da!
Siłę mi daj! Wielką!
Chcę wierzyć w raj!

Choć coś czasem z dniem się skończy - znajdziesz raj...

I dasz!


Dla tych co nie mogą...

http://demotywatory.pl/4193032/Samobojstwo

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Czas... nieubłagalny czas



W najgorszym wypadku spotkam się z Tobą, więc się nie boję...
Przytulę...
Kocham Cię i tęsknię, wciąż bardzo...
Już całych 5 lat Braciszku...
Byłam u Ciebie, ale pewnie i to wiesz [*]
Czuwaj nad nami :*

piątek, 26 kwietnia 2013

Czas...

Te zdjęcia Ci zrobiłam równe 5 lat temu...w Krakowie, był kwiecień 2008, pewnie pamiętasz...
Ach jak tęsknię, tyle chciałabym Ci opowiedzieć, ale Ty pewnie wiesz...
Kocham Cię Wojtuś :*

wtorek, 26 marca 2013

Tak cholernie za Tobą tęsknię...




wiesz Boże
tylu ludzi w koło, dobrych i złych
i szczęście moje dziecko
wiesz Boże 
tyle w koło zawiści, zazdrości i nienawiści
i szczęście, że są mi obce
wiesz Boże
tyle w koło chorób, wypadków i morderstw
i szczęście, że wciąż jeszcze żyję
wiesz Boże
tyle tego wszystkiego w koło
mimo wszystko człowiek wciąż czuje się samotny
wiesz Boże
brakuje mi mojego Brata...
Kocham Cię Wojtuś [*]
wiesz Boże
oddaj mi Go proszę...

sobota, 16 marca 2013

Gdybym miała moc Nakamury...



marzy mi się/chciałbym podróżować w czasie
marzy mi się/chciałbym podróżować w czasie
Gdybym miał moc Nakamury

Cofnąłbym się do dnia urodzin moich dzieci Lenny i Inay'i
Pojechałbym do Sanna(to stolica Jemenu)
i zbojkotował porwanie samolotu A310 w Jemenie.
Chciałbym móc zobaczy ojca po raz ostatni i powiedzieć mu
że zaopiekuje się jego córką i że może odpoczywać w pokoju.
Chciałbym spotkać Martina Lutera Kinga i po jego przemówieniu pokazałbym mu zdjęcie Baracka Obamy
chciałbym być w Harlem Temple
i zepchnąć ze sceny Malcolma przed tym jak trafiła go kula
Chciałbym odwiedzić w więzieniu Mandelę i powiedzieć mu żeby był silny
i ze będzie prezydentem RPA
Zrobiłbym coś dla ludzi darzących miłością Lady Dianę
Zrobiłbym wtedy gigantyczny korek pod mostem Alma
Chciałbym być na Bahamach,
ale nie na wakacjach ale by zatrzymać samolot w którym była Alliah

marzy mi się/chciałbym podróżować w czasie
marzy mi się/chciałbym podróżować w czasie
Gdybym miał moc Nakamury

chciałbym być w Kinszasie (stolica Demokratycznej Republiki Konga) by zobaczyć walkę Muhameda Aliego
a później celebrować niepodległość Komorów
I trzymać mocno w moich ramionach mojego tatę
później pójść prosto na rajd Paryż - Dakar na savannie
by zatrzymać helikopter Daniela Balavoine'a (francuski piosenkarz z politycznymi poglądami w tekstach, zginął w wypadku helikoptera na trasie rajdu o którym mowa nad terytorium Mali)
Kocham prawdziwych ludzi co mają czerwony nos
Chciałbym, żeby przebito opony motoru Colouche'a (francuski aktor. Zginął w wypadku samochodowym na drodze w okolicy Grasse jadąc z Cannes do Opio)
Chciałbym pojechać do Mediny(miasto w Arabii Saudyjskiej) przywitać Muhameda
Następnie pójść zobaczyć Mojżesza przechodzącego przez Morze Czerwone
Chciałbym być tam (w Betlejem) w dniu urodzin syna Maryji
Dwie godziny później dołączyć do marszu solnego Gandhiego
Chciałbym móc zająć miejsce obok Rosy Parks
I jechać na Woodstock zobaczyć na żywo Jimmiego Hendrixa
Chciałbym jechać na urodziny Motown ( amerykańska wytwórnia muzyczna) by zobaczyć
księżycowy taniec Micheala Jacksona
Chciałbym być w Nowym Jorku(11.09 2001) i włączyć alarm o 7 w obu wieżach
chciałbym być w Iraku i nauczyć reportera jak trafiać butami w Busha
chciałbym być w Afganistanie i wyrzucić nagranie ostatniego
komendanta Maddouda
Chciałbym być w Angoli i powiedzieć Adebayorowi(piłkarz) by nie odjeżdżali autokarem (autokar z piłkarzami został ostrzelany - zginęły 2 osoby)
Chciałbym być w Slichy sous bois i wyłączyć elektyrkę zanim Zyed i Bouna tam weszli.(głośny wypadek)
Chciałbym być z Kunta Kinte na wyspie Goree i dać im broń przed przyjściem osadników
Chciałbym spotkać armię afrykańskich żołnierzy którzy walczą o wolność i powiedzieć im ze ich synowie są nazywani pieprzonymi imigrantami
Chciałbym być w Austrii i nie dopuścić do spotkania się rodziców Hitlera
Ale nawet gdybym miał moc Nakamury co mógłbym zrobić przeciwko trzęsieniom ziemi i huraganowi Katrina i co dla Alaski ( zmiany klimatyczne) ?
Cokolwiek dała nam natura - odbierze to
Tak dużo rzeczy chciałbym zmienić dla Świata
ale to nie możliwe mój przyjacielu

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Świąteczne życzenia

Już zaczął się Świąteczny, magiczny czas

moje życzenia dla Wszystkich Was






Pozdrawiam ciepło ;)




niedziela, 23 grudnia 2012

Święta...



Wszystko mogę przeboleć...
ale nie to, że świat stracił Ciebie...
że znów brakło Twojego głosu...
że to puste miejsce przy stole...
Kocham Cie i tak bardzo tęsknię Braciszku...
[*][*][*][*][*]

czwartek, 6 grudnia 2012

Taki brak... boli...



Dzisiaj mi tylko Ciebie brakuje... 
Tęsknię... tak bardzo tęsknię...
nie ma od Ciebie sms-a... telefonu... życzeń... 
Ciebie nie ma... 
a w Twoim telefonie "Urodziny Sister 37"... 
Kocham Cię...
Zawsze byłeś pierwszy a dzisiaj wcale... :'( [*] [*] [*]


piątek, 2 listopada 2012

Smutek wciąż ogarnia mnie...

Co tu jest prawdą, co nie ? 
Po której stronie jest sens ? 
Bo jeśli tam, po co jest 
Ten nasz świat ?

Ci, co odchodzą 
Wciąż z nami są. 
Czujesz ich pomoc, 
Gdy jest źle. 
Więc gdy z ciemnością 
Rozmawiasz, to... 
Oni Cię widzą, 
Oni są.. 





Tęsknię Wojtuś... Ty wiesz... Kocham Cię [']

czwartek, 1 listopada 2012

...

W Katowicach...


Dla Ciebie Wojtuś...

Już 5 rok będę stać tam, gdzie nigdy stać nie chciałam... Tak bardzo mi Ciebie brakuje... [*]





środa, 31 października 2012

To już piąte Twoje Święto...

Zapal świeczkę, za Tych których zabrał los...
Czasami Bóg się myli... i zabiera nie tych co trzeba :(

Jutro u Ciebie Braciszku, wciąż nie mogę się pogodzić, że jak Cię odwiedzam, to prowadzę tylko monolog...
Tęsknię i Kocham... [*]

sobota, 20 października 2012

Wspomnienia tamtych dni...




Poznałeś mnie z Nimi, poznałeś mnie z tą muzą...
Do dnia dzisiejszego słucham HH, ale już nikt nie przesyła mi nowych bitów...
Zawsze Ty to robiłeś...
Szkoda, że nie doczekałeś tego filmu...
Brakuje mi Ciebie, cholernie brakuje...
Wspomnienia...wspomnienia...wspomnienia...
Teraz już tylko zapalam Wam znicze...
Kocham Cię Braciszku [*]

piątek, 5 października 2012

Wspomnienia, uśmiech, słowa, ból...

Spóźnili się z tym bitem jakieś 5 lat... gdybam gdyby to wszystko było na niby
Brak mi Ciebie tutaj, niczego i nikogo innego, tylko Ciebie tu brak Bracie [*]
Kocham Cię...

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Brakuje mi Ciebie, tylko Ciebie...



Pierwszy z lewej to Ty, stara fota, stare czasy, starzy kumple, wciąż żyją... gdzie jesteś Braciszku...?
Nie ma Cię już 4 lata i 2 miesiące tutaj a wciąż mam wrażenie jakbyś tu był...
Tyle chciałabym Ci opowiedzieć Wojtuś...
i opowiadam...
ale nie wiem czy słyszysz...
Tęsknię [*]
Bóg się pomylił :(

czwartek, 10 maja 2012

Adrian [*]

Dzisiaj Wojtuś, 09 maja o godz. 12:40 odszedł Adrian - mąż mojej koleżanki z pracy Madzi, był w Twoim wieku...
Odszedł po kilkumiesięcznej walce z rakiem, był wspaniałym, młodym człowiekiem, taki żal...
Walczyliśmy z nim wszyscy do końca,  11 maja miał odbyć się koncert charytatywny dla Adriana, nie zdążyliśmy... Pozostawił pogrążoną w bólu Madzię, ich 2,5 letnią córeczkę, Rodzinę i znajomych...
Brak mi słów, wiem co czują... to takie niesprawiedliwe...
Tak mi przykro i smutno, byłam przy takiej wielkiej nadziei, że wszystko będzie dobrze...
Modlę się za Was, niech Bóg Was prowadzi [*]

Ostatnie Pożegnanie Adriana odbędzie się 11 maja o godz. 14:00 w Parafii św. Barbary w Libiążu

wtorek, 8 maja 2012

Nasze "to be or not to be" ;-)



Tak sobie obserwuje wiadomości w tv, w radio, w gazetach, poczynania ludzi, wpisy na niektórych portalach, i zaczynam się zastanawiać do czego to wszystko prowadzi...
W chaosie agresywnie atakujących wszechinformacji dobrze jest od czasu do czasu znaleźć jakąś małą podpowiedź, jak żyć.
Dożyliśmy czasów, gdy sposobem na odzyskanie radości jest wyprawa na zakupy lub wypad do modnej restauracji na obiad a pustkę w życiu zastępujemy kolejnymi przedmiotami. 
Coraz rzadziej możemy mówić o partnerstwie i bezwarunkowej miłości aż po grób. 
Jak mają nas pokochać inni, skoro my siebie nie kochamy?
Każdy, kto nie ma lepszego sposobu na życie i w końcu dorywa się do władzy, głupieje.
Głupieje w ten sposób, że zaczyna wierzyć w to, iż jest nieomylny i wręcz wybitny. 
A skoro już taki jest, to przestaje się liczyć z opinią i potrzebami innych.
Okropne jest że dożyliśmy czasów w których każdy bez żadnych konsekwencji może dowolną osobę obrazić w internecie i życzyć mu śmierci. 
W biały dzień boimy się przejść obok grupki młodych ludzi, w obawie, że stanie się nam krzywda, z góry zakładając, że to potencjalni mordercy.
Dożyliśmy czasów, w których więcej czasu inwestujemy w swoje wirtualne profile, niż w realne życie, gdzie miłość wyraża się w ilości serduszek w opisach na gg. Tak trudno już wymyśleć swoje życzenia , wolimy je kopiować z różnych internetowych stron.
To smutne, że miliardy ludzi powtarzają w kółko te same słowa, życzenia, bo rzadko komu chce się wymyśleć swoje, płynące z serca, z własnego umysłu.
Dożyliśmy czasów, w których nie liczy się staż pracy, doświadczenie życiowe i umiejętności praktyczne, lecz przede wszystkim układy i znajomości. Nie liczy się też wykształcenie, „poszukujemy młodych ludzi, z biegłą znajomością co najmniej dwóch języków obcych, z wykształceniem wyższym, z min. 5-cio letnią praktyką zawodową na określonym stanowisku zatrudnię od zaraz" - stały się hasłami, które odstraszają głównie studentów studiów dziennych, bo przecież to nierealne, zdobyć wszystko w zaledwie 5 lat.
Ilu znamy ludzi, którzy pracują w swoim wyuczonym zawodzie? Archeolog pracujący na poczcie, magister ekonomii wciskający lekarzom farmaceutyki firmy dla której pracuje, nie mając pewności, że akurat te są najlepsze na rynku, magister zarządzania i marketingu sprzedający drinki, piwo czy pizze zarządzający jedynie swoimi zdobytymi napiwkami, psycholog bądź filozof zastanawiający się czy aby na pewno zamawiając 200 bułek w piekarni nie zabraknie zgłodniałym klientom pędzącym, no właśnie gdzie? Długo by tu wymieniać i szukać związków zdobytego wykształcenia z pracą, którą wykonujemy…
Dożyliśmy czasów, gdzie nie musimy wychodzić z domów, bo większość rzeczy możemy zdalnie, pracować, rozmawiać, przyjaźnić się a nawet kochać, lodówkę też przecież możemy zapełnić zdalnie.
Dożyliśmy czasów, że inteligencja nie idzie z niczym w parze, widzimy ładną kobietę, uznajemy, że jest głupia, a ta brzydsza na pewno jest mądrzejsza. Jakież ogarnia niektórych zdziwienie, że wcale tak nie jest, no chyba, że to teściowa bądź pseudo przyjaciel, który wcale nam nie życzy tak jak mówi, tylko robi wielkie oczy, udając, że mu coś wpadło do oka ;-)
Dożyliśmy czasów, że wróg staje się wiernym przyjacielem a przyjaciel cichym wrogiem, mąż/żona szarga naszą reputacją wśród znajomych jeszcze w czasie trwania związku, ma jakieś kompleksy niższości czy coś ;-) 
Co raz częściej słychać „kij mu w oko” bądź „mam to wszystko w d…”, jakże wielkie musimy mieć tyłki!
Dożyliśmy czasów, kiedy wyznajemy miłość przez gg, a gdy się spotykamy nie mamy o czym rozmawiać, nie musimy spotykać się ze znajomymi, przecież mamy ich dostępnych 24h/dobę na monitorze komputera, nie musimy wszystkim mówić o swoich potrzebach, problemach, bo po co? Przecież i tak wszyscy mają wszystko w d…
Jeszcze trochę i dożyjemy „lepszych” czasów, nikt nie będzie wychodził z domów, o miłości nie będzie trzeba mówić, bo nikomu nie będzie potrzebna, będziemy się zabijać, bić, walczyć o… nieważne, i tak na koniec walki nie będziemy pamiętać o co! Ulice będą puste, bo każdy będzie miał swoją kanapę, laptopo i piloto, kij w oku i nazbyt szeroki tyłek.
Cofamy się czy idziemy na przód?
Może najwyższa pora zastanowić się po co, na co, komu i dlaczego? Przecież ostatecznie na końcu naszej drogi jedyne co możemy ze sobą zabrać to, to co w sercu, duszy, w pamięci… jedno jest pewne, tego nikt nam nie zabierze :) 


Autor: Monii eM

sobota, 24 marca 2012

Dzisiaj są urodziny Twojego Chrześniaka...


Dzisiaj Kacperek kończy 10 lat...
już 10 lat, jak ten czas szybko leci...
Ciebie już nie ma  z nami prawie już 4 lata...
Wojtuś a my tęsknimy tak jak tęskniliśmy
chyba nie było dnia, kiedy byśmy nie wspominali Ciebie...
ale to już tak będzie, wiem... Kochamy Cię.
Mamy dzisiaj dla Kacperka mnóstwo niespodzianek,
wiem, jak bardzo będzie się cieszył, będzie dużo gości i prezentów
o jakich marzył.
Nie mogę się już doczekać :)
Pewnie znowu mi łzy polecą, ale wiesz, że ja jestem taki mazgaj ;-)
ale to z radości ;-)
Wiem, że z nami będziesz, choć nie możesz złożyć życzeń, my i tak wiemy...
Kocham Cię i tęsknię, czuwaj i wspieraj głównie Kacperka
Pa Braciszku, do następnego... światełka, postu, myśli...
Twoja siostra

wtorek, 21 lutego 2012

Gdzieś na szczycie góry...


Gdzieś daleko i bardzo wysoko,
gdzie zwykły śmiertelnik nie stąpa tam nogą
gdzie spokój, harmonia i natury zew,
gdzie słychać szum drzew i ptaków śpiew,
wschód słońca pada na twarz,
wypełnia twą duszę, którą ciągle masz,
Wydaje się tobie, że te uczucie już znasz ale,
ono wcale nie jest ci znane.
Chociaż było pisane i pisane też jest nam,
tak że wszyscy się spotkamy, więc nie będziesz już sam. (nie będziesz)
Spotkasz ludzi których tak bardzo kochałeś,
choć lata nie widziałeś nadal kochać nie przestałeś. (YO)
Teraz leżysz na plecach, spoglądasz na błękitne niebo,
serce dotyka serca, nie ma szczęścia, nie ma pecha,
nikt się nie złości, nikt nie docieka.

Człowiek obok człowieka z nurtem płyną jak rzeka,
połączeni w jedną całość na samym szczycie góry (Mekka)



Jestem tego pewny,
w głębi duszy o tym wiem,
że gdzieś na szczycie góry,
wszyscy razem spotkamy się.
Mimo świata który,
kocha i rani nas dzień w dzień,
gdzieś na szczycie góry,
wszyscy razem spotkamy się ;-)



Kocham Cię Wojtuś
Tęsknię Bracie mój

poniedziałek, 20 lutego 2012

Z dedykacją dla Ciebie W.



 "Elo, miłość, przyjaźń, dobre słowo, tego nauczyłem się żyjąc hardcorowo..."

sobota, 21 stycznia 2012

Myślami z Tobą...


Nigdy nie przestanę tęsknić Wojtuś...
Jutro skończyłbyś 30 lat...
Kocham Cię [*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]
Niech dobry Bóg
Zawsze Cię za rękę trzyma...

środa, 2 listopada 2011

Wspominam, wczoraj, dzisiaj... zawsze

w oddali słychać szum i gwar
tu leży na skale
serce rozbijające się o morza fal
falami wspomnień
dotrzeć tam
zbyt daleko nadzieje niewarte
serce skrzydła dusza
bardzo rozdarte
poleży tu jeszcze jakiś czas
bo ból latać nie umie...

Kocham Cię Wojtuś i tęsknię
Miliony Światełek dla Ciebie
[*][*][*][*][*][*][*][*]

czwartek, 16 czerwca 2011

W 3 Rocznicę Twojego Snu Wiecznego Wojtuś[*]

Jesteś tak blisko na wyciągnięcie ręki, a jednak tak daleko -- bo nie mogę Cię dotknąć - przytulić - objąć... Tak daleko, że aż blisko - w moim sercu...

Głęboka noc i ja... Wtulam głowę w poduszkę utkaną z myśli i gwiazd. Po policzku spływa następna słona łza, gdzieś w sercu czai się smutek i żal. W myślach układam wiersze odsłaniając swą duszę, bo przecież ten swój ból gdzieś ulokować muszę. Serce już tego nie znosi, bije jak szalone, lecz staram się jakoś zasnąć. Zamykam oczy łzami zroszone, w myślach proszę anioła stróża by mnie nie opuszczał, aby przy mnie czuwał. Lecz zostałam tylko ja i głęboka noc, a z nią natłok myśli... Czym jeszcze zaskoczy mnie los ?! Wreszcie zapadam w głęboki sen, który jest furtką duszy. Więc nadszedł już czas, by na spotkanie z Tobą wyruszyć. Głęboka noc, ja i TY. Lecz nowy dzień witam uśmiechając się niestety przez łzy...

Myślę, Tęsknię, Kocham...
[*]

środa, 23 marca 2011

sobota, 22 stycznia 2011

Twoje 29 Urodziny...


Dlaczego odszedłeś bez pożegnania
Dlaczego odszedłeś bez wahania
Zabrałeś wszystko co dobre
Radość, szczęście i sny
A zostawiłeś nam wszystkim
Smutek, rozpacz, tęsknotę i łzy
Tak bardzo serce boli
Bo nie ma Cię już z nami
I nie mam się już z kim
Podzielić wspomnieniami
Serce moje krwawi
I z oczu leją się łzy
To zły człowiek powinien tam leżeć,
A żyć powinieneś TY…

Dzisiaj skończyłbyś 29 lat Wojtuś
Powinnam Ci świeczki na torcie zapalić
A muszę na Twoim grobie…
Dlaczego…?
Nie ma dziś życzeń, modlitwą się motam…
Kocham Cię Braciszku, bądź przy mnie…
Tak bardzo TĘSKNIĘ… [*]

poniedziałek, 1 listopada 2010

To już Twoje trzecie Święto Braciszku...


Jest taki dzień w roku...
Kiedy refleksja w serce się wkrada,
deszczowy zazwyczaj i zimny...
dzisiaj wyjątkowo piękny i słoneczny...
dzień...1-ego listopada.

To taki czas zadumy,
modlitwy nad zmarłych duszami.
Choć ICH już nie ma wśród nas...
kochamy nadal, więc pamiętamy.

Patrzę na płomień tlący się w zniczu.
Smutek i żal się we mnie budzi.
Spoglądam w niebo i zadaję pytanie:
„Dlaczego Boże, zabierasz dobrych ludzi?”

Zabierasz tych, co mają serca szlachetne.
A ci bez niego po ziemi stąpają.
Dlaczego śmierć musi rozdzielać tych...
którzy tak bardzo się kochają.

Kiedy już opuszczam bramy cmentarza...
zmarłe dusze żegnam powoli...
Nie proszę Boga o życie, ale mam nadzieję...
że za rok tu przyjść mi pozwoli...

Kocham Cię Wojtuś i bardzo tęsknię...
Miliony światełek i modlitwa dla tych, których już z nami tutaj nie ma[*]

Twój Płomień

Zapalcie na mym grobie znicz,
Niech płonie on ku mojej czci,
Nie zapomnijcie, że od Was odszedłem,
Nie zapomnijcie, że Was kochałem,
Że się bawiłem, że się śmiałem.

Dziś pozostaje jedynie płomień,
Który oświetla moje nazwisko,
Został jedynie on,
Czerwienią się kołysze,
Na wietrze jego wielkośc maleje.

Zwykły płomień,
Tak niewiele,
A dla mnie to teraz wszystko co mam...

Wojtuś... - nie musiałeś odchodzić... tęsknię bardzo [*]

niedziela, 20 czerwca 2010

Podwójny żal...


Dziś Wojtuś płaczę podwójnie…
Ty wiesz dlaczego,
Ale mimo wszystko, że to tak boli, to co teraz się dzieje,
Uważam, że mi pomagasz,
Chcesz mnie i Kacperka uchronić przed tym ludźmi,
Tak kochałam, tak zaufałam…
A teraz płaczę…
Kiedyś oni będą płakać a dla nas znowu zaświeci słońce…
Kocham Cię Braciszku:*[*]
Pragnę Wam jeszcze wspomnieć o pewnym Kimś…
Jarek Gruszka,
Kolega mojego Brata od najmłodszych lat,
Ten sam rocznik…
Odszedł na zawsze 4 stycznia[*]
Dzisiaj się dowiedziałam…
Jutro pojadę zapalić Ci światełko na grobie Jarku[*]
Pobity w parku na Burowcu, dotarł z ledwością do domu,
Gdzie zaraz zmarł[*]
Dołączyłeś Jarku do Wojtka i znów jesteście razem…
Ucałuj mojego Brata, modlę się za Wasze Dusze
Kiedyś do Was dołączymy i znowu będzie pięknie…
Jarku spoczywaj w pokoju[*]
Czuwajcie nad nami wszystkimi ;(

Jarek pochowany jest wraz ze swoim ojcem
na tym samym cmentarzu co Wojtek[*]

wtorek, 8 czerwca 2010

wtorek, 11 maja 2010

Bez internetu jak bez ręki...

Przepraszam Kochani, że nie daję znaków życia i nie odpisuję Wam na tak ciepłe słowa, ale musicie mi dać jeszcze trochę czasu, ponieważ obecnie mam mały problem z dostępem do Internetu i stąd taka cisza z mojej strony. Atrofia mojego Internetu ciągnie się już dwa miesiące i potrwa jeszcze z miesiąc. Pozdrawiam Was gorąco:* Nie przestawajcie pisać, jak tylko będę mieć już taką możliwość, to odezwę się do każdego z Was:*

Powyżej wrzuciłam grafa namalowanego rękami mojego Brata i Jego Kumpli, których równie ciepło pozdrawiam… ( Ford – tak się podpisywał, więc jak na mieście wrzuci Wam się w oczy taki graf, to m.in. dzieło mojego Ukochanego Brata, miasto o którym piszę to Katowice )

A teraz trochę ciepłych słów dla Ciebie Wojtuś :
Nawet nie wiesz jak bardzo tęsknię, bądź przy mnie, Kocham Cię najmocniej w świecie Braciszku. Jeśli widzisz co u mnie teraz, to zapewne wiesz jak bardzo żałuję, że Ciebie tu nie ma, bo tylko Ciebie mi teraz brakuje, tak miałabym już wszystko co mnie uszczęśliwia, nie chcę nic, tylko miłość moich Najbliższych, wszystko inne jest jak zwykle mało ważne, Ty wiesz o czym piszę, znasz mnie przecież najlepiej…
Dlatego daj znać, że jesteś obok mnie, bo tak cholernie za Tobą tęsknię, wiesz co czuję, bo masz już ten dar… Aniele [*][*][*]

piątek, 22 stycznia 2010

Dzisiaj miałbyś 28 urodziny...


Dziś są Twoje urodziny...

Czego w Niebie pragnie się?
Niechaj Bóg odpuści winy
wszystkie Twe,
Co od świata śmiercią dzielą Cię...

Dziś są Twoje urodziny...
Tyle jest bolesnych dat!
Śpiewam "sto lat!",
a Ty wieczność u stóp masz -
Taki - Ziemi z Niebem - los jest nasz...

Taki los jest już nasz,
Żeś mym sercem i trwasz,
Póki żyję i śnię,
Za Tobą ronię łzę.

Dziś są Twoje urodziny...
Póki żyję, chcę Ci dać:
Miłość. Pamięć. I niech sny
pozwolą trwać razem,
choć nas dzielą setki gwiazd!

Dziś są Twoje urodziny...
Piękny miałeś w Niebie dzień:
Ziemia drżała od anielskich
chórów pień,
Matka Boga przygarnęła Cię...

Ta tęsknota i łzy
Dziś prezentem są mym.
Póki żyję i śnię,
W mym sercu chronię Cię.

Bo tak bardzo KOCHAM CIĘ!

niedziela, 1 listopada 2009

niedziela, 25 października 2009

Pięć rozdziałów - Prolog

Pisanie pomaga, mówienie nie zawsze, dlaczego…
Pisanie –
Pomaga, bo myślę, że nie obchodzi mnie,
Czy ktoś zrozumie to co czuję,
Czy ktoś coś powie, pomyśli,
Najważniejsze, że wyrzucę to, co ściska gdzieś głęboko w sercu,
Taka ulga choćby na chwilę…
Mówienie –
Mówię i patrzę,
Czy zostałam dobrze zrozumiana?
Czy ktoś coś powie?
Czy to co usłyszę, ukoi mój ból?
Najlepiej nie słuchać, nie patrzeć,
Zamknąć oczy i zanurzyć się we wspomnieniach,
Gdzieś w ciemności po policzku płynie łza,
Gdzieś na chwilę pojawi się uśmiech,
Jest mnóstwo wspaniałych wspomnień,
Pojawia się uśmiech, na mokrej od łez tęsknoty twarzy…
Braciszku Ty nie chciałeś już słuchać, miałeś wszystkiego dość
Już myślałeś tylko o jednym,
O ukojeniu bólu, który głęboko skrywałeś…
Z perspektywy czasu, wiem, że odejście jest ukojeniem
A odwagą jest pozostanie tutaj…
Tęsknię…
Kocham Cię tak bardzo… Wojtuś

piątek, 4 września 2009

I znowu żal i łzy...

Dzisiaj dołączył do Ciebie Braciszku Fredzik…
Chciałeś mieć ślicznego psa…
Teraz już masz…
Razem będziecie biegać po pięknych łąkach…

Miał prawie 9 miesięcy…
Był niesamowitym kompanem
Będzie nam Go brakowało…

Ogromny żal...
Łzy tęsknoty wracają jak bumerang...

piątek, 26 czerwca 2009

Tęsknoty rok przeminął...

Bez Ciebie nie jestem już uniesieniem
Bez Ciebie porywa mnie sen
Dokąd – nie wiem
I nie wiem jak mam zapomnieć
Jak?
Nie pozwól mi być byle kim
Rozpalać i gasić, unosić
Bym w końcu opadła bez sił
Bo jestem wciąż taka naiwna
Mam nadzieję
Głupia jestem, że ją mam…

Kocham Cię Braciszku
Tęsknię…
Dotknąć Cię choć opuszkiem palca…
Choć jednym policzkiem
Mokrym od tęsknoty łez…

środa, 27 maja 2009

wtorek, 12 maja 2009

Pod osłoną nocy...

Śniłeś mi się dzisiaj Wojtuś…
Znalazłam się w ogrodzie przy jakimś domu…
To był piękny ogród i piękny dom…
Stała tam jakaś grupa ludzi w kółeczku…
A wśród nich Ty…
Jak Cię zobaczyłam, to najpierw się uśmiechnęłam
I ogarnął mnie taki dziwny spokój…
nie wiem ile czasu się tak Tobie przyglądałam…
Stałeś tak z nimi, paląc papierosa i rozmawiałeś,
Nie wiedziałam czy mam podejść…
Nagle za mną podeszła jakaś dziewczyna, zapłakana
I zaczęła coś mówić do młodego mężczyzny, który stał obok Ciebie
Ten mężczyzna coś odpowiedział a ona coś krzyczała
I nagle zaczęła odchodzić,
Gdy za nią spojrzałam, widziałam jak się oddala
A później znika…
Nie rozumiałam o czym rozmawiali…
Wtedy zobaczyłeś mnie.
Uśmiechnąłeś się i powiedziałeś: „siostrzyczko wracaj”
Odpowiedziałam Ci, że nie chcę wracać, że tak bardzo za Tobą tęsknię
Zaczęłam płakać i krzyczeć na Ciebie,
Że nawet nie wiesz jak bardzo tęsknię, że Ciebie kocham,
Zaczęłam pytać dlaczego odszedłeś?
Powiedziałeś mi wtedy:
„też bardzo tęsknię, wracaj do domu, kocham cię, ale musisz wrócić do domu”
Wciąż byłeś uśmiechnięty i taki spokojny…
A ja tak bardzo chciałam Cię przytulić…
Ale zaczęłam się cofać, choć wcale nie chciałam!
Słyszałam tylko słowa : „wracaj do domu, kocham cię, musisz wrócić…”
I nagle się obudziłam…
Taka spokojna, ze łzami w oczach i wciąż szumiały w mojej głowie Twoje słowa…

Nie wiem co oznaczał ten sen, ale tak bardzo się cieszę, że Ciebie widziałam…
Chcę jeszcze raz i jeszcze i jeszcze…
Tak bardzo za Tobą tęsknię, tak bardzo,
że żadne słowa nie są w stanie tego odzwierciedlić.
Kocham Cię Braciszku, do zobaczenia znów…
Miliony światełek dla Ciebie do Nieba[*][*][*]

Twoja siostra:-(

wtorek, 5 maja 2009

Czas płynie... a nic się nie zmienia...

„Śmierć jest niczym.
To tak, jakbym się wymknął do sąsiedniego pokoju.
Jestem wciąż sobą i Ty jesteś sobą.
Czymkolwiek dla siebie byliśmy, tym jesteśmy nadal.
Nazywaj mnie moim dawnym imieniem,
mów do mnie tak, jak zawsze.
Nie zmieniaj tonu, nie przybieraj na siłę
poważnej i smutnej miny.
Śmiej się, tak jak zawsze śmieliśmy się z żartów,
które bawiły nas oboje.
Módl się, uśmiechaj, myśl o mnie.
Niech moje imię zawsze będzie wymawiane
zwyczajnie, bez śladu cienia.
Życie znaczy to samo, co zawsze znaczyło.
I jest takie samo, jak dotąd było,
istnieje nieprzerwana ciągłość.
Dlaczego miałbym zniknąć z Twojego serca,
skoro zniknąłem tylko z oczu?
Czekam na Ciebie, aż przyjdzie Twój czas.
Jestem gdzieś blisko, pamiętaj.
W sąsiednim pokoju lub tuż za rogiem.
Wszystko jest w porządku.”

H. Scott Holland


Jeśli dzięki jakiemuś Człowiekowi
Było na ziemi trochę więcej miłości i dobra,
Światła i prawdy,
To Jego życie miało sens.

Alfred Delp

Twoje życie Braciszku miało sens,
Dlaczego myślałeś inaczej?
Poradzilibyśmy sobie z nią!
Teraz właśnie życie straciło sens…
A ona się cieszy
A ja nie potrafię tak jak napisał Scott Holland
Moje łzy nie mają końca
Nie mają końca
Moje łzy
Łzy
Łzy
Łzy
I tak już do końca…

Twoje słowa Wojtuś:
„Życie jest piękne – dlaczego nie moje…?”
Kocham Cię i tęsknię, wspominając wciąż jak było kiedyś
Kiedyś było lepiej…
Bo byłeś blisko,
A teraz już sama nie wiem czy jesteś daleko czy jeszcze bliżej…?
Jak tak słucham ludzi, którzy przeżywają to co ja,
Już 3 lata, 7 lat, 10 lat…
I wciąż mają mokre oczy…
To wiem, że czas nic nie znaczy…
Nic się nie zmienia…

Twoja siostra

niedziela, 26 kwietnia 2009

10 miesięcy od ostatniego nieodwzajemnionego dotyku


Dzisiaj mija 10 miesięcy jak ostatni raz Cię przytuliłam Wojtuś...
Później... później już Cię nie było, zostałeś pochowany...
I trzeba było przysposobić myśl, że już nigdy Cię nie zobaczę, nie przytulę, nie...
Do dnia dzisiejszego nie potrafię tej myśli przysposobić Braciszku...
Kocham Cię:(

Jak dobrze by było znów Cię przytulić
Jak dobrze by było znów zobaczyć Twój uśmiech
Jak dobrze by było znów usłyszeć Twój głos
Jak dobrze by było gdybyś tu po prostu był
A nie tylko w myślach zapisany…
Co by było gdyby to mnie tu nie było?
Tęsknię bardzo, wciąż tak bardzo…

Twoja siostra

piątek, 3 kwietnia 2009

Tęsknota rozgrzana promieniami słońca...

Wojtuś…
Jest taka piękna pogoda, im więcej słońca,
Tym moja tęsknota za Tobą się pogłębia.
Codziennie Cię gdzieś wypatruję,
Codziennie patrzę na telefon…
Z nadzieją, że gdzieś się pojawisz, że zadzwonisz…
Jakby nadal niedowierzając, że Ciebie już tutaj nie ma.
Tak bardzo tęsknię! Przecież mieliśmy tyle planów…
Nigdy nie pojmę, dlaczego tak wybrałeś?
Nie mieliśmy kokosów, ale mieliśmy miłość,
Mieliśmy siebie, mimo wszystkiego co się wokół działo,
Potrafiliśmy się cieszyć.
A teraz…
Teraz nic nie cieszy, jest bo jest, życie toczy się dalej,
Tak nieubłaganie leci czas a zarazem jakby stanął w miejscu,
Bo ja wciąż żyję zeszłym majem…
Tak bardzo chciałabym móc znowu Cię przytulić, ucałować w policzek
I powiedzieć jak bardzo Cię kocham…
Teraz tylko tutaj mogę Ci to powiedzieć i w myślach,
Ale to już nie to samo, te słowa wydają się być puste…
Już nigdy nie będzie tak samo…
Nie potrafię się obudzić z tego koszmaru…
Łzy same się leją, tak nagle, tak nieoczekiwanie,
Zbiera się, zbiera się ten ból we mnie a później nagle wybucha.
Nigdy nad tym nie zapanuję…
Bo tak okrutnie za Tobą tęsknię Braciszku,
Nawet nie wiesz jak bardzo,
Nawet nie jestem w stanie opisać tego słowami, bo wciąż jeszcze brak mi słów…
Gdzie Twój uśmiech, ten stały entuzjazm…???
Gdzie Twoje słowa „w porzo” i „siema”?
Tak bardzo tutaj Ciebie brakuje…
KOCHAM CIĘ:***
Twoja siostra

czwartek, 12 marca 2009

Zapomnieć - słowo nieznane


Witajcie,
Ta nuta powyżej jest dedykacją ode mnie dla Tych,
Którzy cierpią przez Miłość,
Jest dedykowany głównie mojemu ukochanemu Bratu,
ponieważ gdy go słucham, to tak jakbym słyszała mojego Brata…
Dzisiaj otrzymałam wiadomość od Matki, która również straciła swojego Syna,
Również straciła, bo popełnił samobójstwo, miał zaledwie 20 lat.
Tak bardzo mi przykro, bo wiem jak to jest stracić ukochaną osobę,
Stracić w taki beznadziejny sposób…
Dla niektórych wydaje się, że śmierć to śmierć,
Ale tak nie jest…
Inaczej jest stracić kogoś ukochanego w wypadku, bądź z powodu choroby,
Ale jeśli ktoś bliski odchodzi, bo tak wybrał,
To cierpienie tych co tu zostali, jest o milion razy większe…
Wiele osób mi mówi i pisze, żebym nie obwiniała nikogo za śmierć mojego Brata,
żebym wybaczyła i kochała,
Ale trudno jest wybaczyć komuś, kto przed śmiercią mojego Brata
nie potrafił się zachować jak na człowieka przystało,
osobiście prosiłam ją, żeby załatwiła tą sprawę jak na kobietę przystało,
ale nie potrafiła się odpowiednio zachować!
Ale gdy już po śmierci mojego Brata pokazała na co naprawdę ją stać,
mówię tu o tym co do mnie pisała, co mówiła do moich Rodziców,
na Policji i w Prokuraturze, bo ode mnie telefonu bała się odebrać,
to już przerosło oczekiwania nas wszystkich!
Teraz z perspektywy czasu, gdy łez jest trochę mniej a więcej żalu,
mogę powiedzieć tak :
Że wybaczać jest łatwo, ale zapomnieć jest bardzo trudno,
dla mnie wręcz nieosiągalne jest słowo „zapomnieć”,
tak więc, ja już może i wybaczyłam – dla Boga,
ale nigdy NIE ZAPOMNĘ – dla BRATA!
Bo to co się wydarzyło, było nie tylko krzywdą dla Niego,
Ale głównie dla mnie, naszych Rodziców i również dla mojego Synka i Męża!!!
Ponieważ Oni również mnie stracili na jakiś czas…

Kocham Cię Braciszku, brakuje mi Ciebie…
Gdybym mogła cofnąć czas, posiadając ten bagaż doświadczeń…

piątek, 20 lutego 2009

Czasem tak bywa...

Wiem, czasem bywają takie dni jak ten,
Kiedy nie wychodzi nic
Dlaczego świat jest pełny beznadziejnych ludzi?
Dzisiaj znowu byłam świadkiem sytuacji
Korelacji człowieka bez skrupułów i człowieka,
Który jest bezsilny wobec niego…
To się nazywa niezrozumienie albo zawiść i egoizm
Przepłakałam cały wieczór… ale to nic…
Ja wiem, że mam dwóch Aniołów…
Jeden czuwa nade mną z góry a drugi jest tutaj na dole
Tym pierwszym jesteś Ty Braciszku a ten drugi to nasza Mamuś…
Pamiętam Twoje słowa Wojtuś:
„Ty jesteś twarda, dasz sobie ze wszystkim radę”
I pamiętam też moje słowa:
„Ty też dasz radę, bo jesteś moim Bratem i razem
pokonamy wszystkie przeszkody i niedoskonałości życia…”
Nie potrafię pojąc, dlaczego się poddałeś?
Przecież mówiłeś, że damy radę!!!!!!!!!!!
I co???
I jak Ty sobie to wyobrażałeś zostawiając mnie tu samą
I Kacperka, który wręcz za Tobą szalał???
Wojtuś brakuje nam Ciebie!!!
Brakuje mi Twoich rad, brakuje mi rozmów z Tobą,
Brakuje mi Twoich linków do nowych utworków,
Brakuje mi Twoich codziennych relacji z Twojego życia,
Brakuje mi wiele innych jeszcze rzeczy…
Powiedz mi dlaczego???
Może i byłam twarda
I pomimo miłości jaką mam w sobie to jestem słaba
Jestem słaba na beznadziejnych ludzi, na pewne sytuacje,
Na które nie mam wpływu…
Cholera tak bardzo mi Ciebie brakuje
Tak cholernie mi Ciebie brakuje….
Tak bardzo tęsknię…
I mimo wszystko czuję się taka pusta w środku,
Jakby mnie ubywało z dnia na dzień…

„Najwidoczniej nigdy nie rozumiałeś
Co czuje ktoś taki jak ja
Kiedy boi się,
Ze straci kogoś takiego jak Ty…
Ale teraz rozumiesz dlaczego płaczę…
Kocham Cię Braciszku i wiem, że Ty mnie też”

Nie płacz już, połóż się spać, odpocznij…

poniedziałek, 16 lutego 2009

Naszej ukochanej Mamuś w dniu urodzin...



Mamuś,
Twoje serce zawsze czuję blisko,
Mamuś, to Ty pomagasz mi przetrwać najtrudniejsze dni,
Zawsze kiedy Ciebie potrzebuję- Jesteś
Dziś bardzo Ci za to dziękuję.
I choć czasem z Twych oczu płyną łzy- wiem, że bez Ciebie nie dałabym rady żyć.
Mamo bardzo kocham Cię, dziś podziękować Ci za wszystko chcę...
Za to Mamo, że noc w noc czujnie strzegłaś kolorowych i spokojnych mych snów.
Za to Mamo, ze Ci zawsze mogę wierzyć, że rozumiesz mnie nawet bez słów,
Cóż Ci dzisiaj mogę za to dać, najdroższa moja Mamuś...
Jedynie w słowa ubrane moje z serca płynące podziękowanie...


Dziękuję Ci Mamo za twe mocne wsparcie,
Zawsze mi byłaś na łez otarcie
Twe serce jest skarbnicą miłości,
Od pierwszego dnia mojego życia otoczyłaś mnie ciepłem,
Zawsze jesteś niczym moja latarnia morska...
Dzięki Tobie wiem, że gdy Ciebie widzę to wracam do Domu...
Bo tam gdzie Ty jesteś, tam moja przystań.
W dniu dzisiejszym, odpłyń dziś na marzeń statku,
A ja chce spełniać Twe życzenia,
Niech to co piękne nigdy się w Twoim życiu nie zmienia.
Obchodzimy urodziny Twoje, więc pozostaw trudy, znoje,
Dziś chcę być z Tobą, razem świętować,
Chciałabym móc dać Ci najpiękniejszy w życiu kwiat
Bo Ty mnie urodziłaś... Ty mnie wychowałaś...
Gdy ja płakałam, Ty też płakałaś...
Cieszyłaś się ze mną, gdy ja sie cieszyłam...
Leczyłaś mi rany, gdy się skaleczyłam...
I nauczyłaś od malej dzieciny jak w życiu kobietą być,
Że po każdej burzy, nowy dzień nadchodzi
A wraz z nim Słońce na nowo wschodzi...
Życzę Ci w sercu Dumy, z tego jakim jesteś człowiekiem i jaka jestem ja Mamuś...
Ja jestem z Ciebie bardzo dumna...
Nikt nie ma takiej Mamy jaką mam ja!



Nie ma słów tak pięknych i tak wielkich,
Które mogłyby wyrazić siłę mojego uczucia do Ciebie
Mamuś... Jesteś tajemniczym źródłem miłości, z którego czerpię już tyle lat..
Tyle mi już w życiu ofiarowałaś
Że zamiast życzeń tylko dziękować bym chciała
Z całego serca
Za nieprzespane noce i wszystkie ciężkie dni
Za każdą z trudnych chwil Dziękuję Ci
Wszystko co mi dałaś
Każde Twoje słowo zatrzymałam w sobie
Myślę o Tobie, jestem dzięki Tobie
To, co mi przekazałaś
Każdą radę, pamiętam, najmniejszy gest
Każde Twe spojrzenie w moim sercu jest
Gdy jestem tak daleko
Gdy czasem jest ciężko
Jedna myśl o Tobie, jesteś blisko mnie.
Popełniam błędy Ty wciąż wybaczasz mi
Pokazujesz drogę, którą powinnam iść
Gdy Ciebie potrzebuje, nie odmawiasz mi
Jesteś blisko mnie
Mamuś tak bardzo Kocham Cię
Wszędzie gdzie dotychczas byłam,
Zawsze Mamo za Tobą tęskniłam,
Wszędzie gdzie jasne słońce świeciło,
Zawsze moje serce z Twoim się łączyło,
Każdego dnia gdy problemy się mnożyły,
Twoje matczyne dłonie zawsze mnie tuliły,
Gdy ciężko pracowałaś, spałaś, rozmyślałaś,
Zawsze w głębi serca się mną opiekowałaś,
Tym razem ja Tobie Mamo podziękuję,
Za Twoje dobro i serce miłość swą ofiaruję,
By Ci życie Mamo przynosiło pełno radości,
Życzę Ci Mamo pięknych chwil i miłości.


Na koniec wiersz (tytuł to pierwsze litery) :

K ochana Mamuś!!!
O twieram przed Tobą swe serce i
C hcę Ci życzyć najgoręcej:
H umoru zawsze najlepszego
A uta nigdy nie rozbitego
M alutko smutków, mnóstwa radości

C zadowych przyjaciół, dużo miłości
I byś przeze mnie nigdy nie płakała
E mocji samych pozytywnych bym Ci dostarczała

M oc najlepszych życzeń składam zatem Ci
A w mym oku niejedna łezka już się tli
M nóstwo uścisków i buziaczków też Ci również ślę
O jednym jeszcze raz wspomnę: MAMUŚ, nad życie KOCHAM CIĘ!!!



Wiem, że jednych dziś życzeń Ci brak
Wiem też, że nie zastąpię ich żadnymi słowami,
Ale chcę żebyś wiedziała Mamuś,
Że zawsze Was kochaliśmy i byliśmy z Was naprawdę dumni
A teraz ja tutaj a Wojtuś tam nadal Kochamy tak bardzo Was:*
Dzisiaj mija 8 miesięcy jak brak nam tutaj Wojtka…

piątek, 13 lutego 2009

Kochani...

Róża zasypana białym puchem,
Bo za oknem znowu śnieżnie i tak biało,
Takie rozjaśnienie szarych dni…
Zabieram się tak mozolnie do pisania, ale ostatnio
jakoś mi ciężko nawet myśleć o tym wszystkim,
więc wybaczcie, że zawiało tu taką pustką z mojej strony…
Poza tym jestem ostatnio strasznie zabiegana,
Narzuciłam sobie takie ostatnimi czasu tempo,
Że na nic nie mam czasu,
Tyle pracy, tyle zajęć, do tego wszystkiego sesja,
Po prostu życie…
Rodzina, dom, nauka, praca i gdzieś po drodze ja i moje wspomnienia
Życie na max obrotach…
To wszystko chyba celowe jest, coś mi tak w duszy podpowiada…
Nigdy bym nie przypuszczała, że w człowieku tyle łez się mieści
Ale mimo tych max obrotów, gdzieś po drodze jest wciąż czas na łzy…
Tak już będzie do końca moich dni, wiem o tym
Tak to już jest, gdy życie obraca się o 180 stopni.
Ale życie trwa nadal i trzeba żyć, trzeba sobie radzić z problemami życia codziennego
Trzeba trwać, mimo wszystko… czy jest dobrze czy jest źle
Aż w końcu każdego z nas zgaśnie świeczka, zgaśnie czas…
I znowu Ktoś będzie płakać, będzie cierpieć i tak w kółko
Takie to wszystko właśnie jest bez sensu…
Ktoś ucieka stąd na białych skrzydłach a drugi zostać tu musi i musi nadal trwać
W tym życia zamęcie…
Chciałam zacząć dzisiaj pisać przy porannej kawie o początkach życia mojego i mojego Brata,
Ale pojawiły się łzy…
A nie chcę pisać ze łzami w oczach, bo po pierwsze, pojawi się smutny post
A nie chcę by był smutny, bo to były piękne chwile, które są pięknymi wspomnieniami
A po drugie znowu nie będę widzieć klawiatury…
Dlatego wybaczcie mi, że odwlecze się to trochę w czasie.
Codziennie do mnie piszecie ciepłe słowa, dziękuję Wam za to,
Dziękuję, że wciąż ze mną jesteście i przepraszam, że nie odpisuję na bieżąco,
Ale wiem, że mnie rozumiecie, więc i za to dziękuję:*
Jadę teraz zawieźć moją Cząstkę serca do szkoły:)
Braciszku nawet nie wiesz jak bardzo za Tobą tęsknimy…
A może wiesz…
Kocham Cię:*

Trochę dzisiaj chaotycznie, ale wiem, że i to mi wybaczycie:)
Tymczasem pozdrawiam Was Wszystkich...

czwartek, 5 lutego 2009

Nasze życie... tzw. to co tutaj na dole...

Od następnych postów przedstawię Wam
moje i mojego Brata życie.
Od A do Z…
Te szczęśliwe momenty i te nieszczęśliwe…
Wszystko czarne na białym,
A raczej tutaj białe na czarnym;-)
Nie wstydzę się niczego,
Wiele mnie moje życie nauczyło…
Zacznę od A w najbliższym czasie…
Ściskam Was Kochani,
Tak bardzo mi dobrze z tym, że jesteście ze mną…
Tak bardzo mało potrzeba mi do szczęścia zawsze było… LUDZI…
Tylko Ludzi…. I AŻ LUDZI:*

czwartek, 22 stycznia 2009

Dziś są Twoje urodziny...



Sto lat, sto lat... w naszej pamięci trwasz,
Bo przecież dzisiaj urodziny masz.
Dzisiaj skończyłbyś dwadzieścia siedem lat,
Lecz 7 miesięcy temu opuściłeś ten świat.

Nie będziesz miał tortu ze świeczkami,
Zamiast tego zabłysną znicze płomieniami.
Zamiast prezentów kwiaty na grobie
I tłumy gości pamiętających o Tobie.

Dzień wielkiej niegdyś radości smutny się stanie,
Zamiast głośnego "sto lat" słychać będzie łkanie.
Może jednak uśmiech jakiś zobaczymy,
Kiedy Twój śmiech sobie przypomnimy...

Lecz czego życzyć Ci mamy?
Może nowe życie Ci damy?
Gdyby to tylko było możliwe...
Wszystkie serca bliskich byłyby szczęśliwe...

Patrz więc na nas z góry,
Odganiaj z nieba ciemne chmury,
Które zasłaniają nam Twoje oczy -
Błyszczące gwiazdy na aksamicie nocy.

Czekaj na nas a kiedy się spotkamy,
Wielkie przyjęcie dla Ciebie wydamy
I odbijemy sobie te wszystkie urodziny,
Które spędziłeś z dala od rodziny.

Kocham Cię Wojtuś:*


wtorek, 20 stycznia 2009

Na białych skrzydłach uciekł stąd...

Witajcie,

Jakiś smutek mnie ogarnął,
Jak zwykle pewnie minie, choćby na chwilę…
Skojarzyłam sobie dwa fakty,
Głosowanie kończy się 22 stycznia,
Tego dnia właśnie mój ukochany Brat skończyłby 27 lat…
Dziękuję Wam z całego serca za oddane głosy ,
Ale muszę przyznać, że nawet nie sprawdziłam ani wczoraj ani dzisiaj
Jak to wszystko wygląda, na którym miejscu jesteśmy itd.
Bo tak naprawdę to nie jest takie istotne,
Zależy mi tylko na tym, aby ten konkurs dał mi możliwość
Pokazania całemu Światu mojego Brata
Tak więc niezależnie od tego, które miejsce zajmiemy
To chcę, żebyście wiedzieli, że będę się cieszyć nawet ostatnim miejscem
Bo myślę, że już osiągnęłam to czego pragnęłam w tym konkursie
A przy okazji wspomogliśmy chore dzieci
Jeszcze raz całą sobą ogromne dziękuję z mojej strony
I ze strony mojego Brata, jestem pewna, że jest wdzięczny…
Byle istniał wśród Nas Wszystkich i pamięć o Nim nigdy nie zgasła…

Pozdrawiam Was i ściskam mocno:*



Braciszku,

Myślę, że czuwasz nad nami i wiesz wszystko co się tutaj dzieje,
Miłość jest wieczna, a Ty jesteś moją Miłością, więc
Jesteś nieśmiertelny, dlatego w dniu Twoich urodzin
Usiądę z lampką czerwonego wina i powiem Ci
„Twoje zdrowie Braciszku, by nigdy nikt nie podciął Ci skrzydeł”
Wiem, że gdziekolwiek teraz jesteś,
Jesteś szczęśliwy, bo tacy wspaniali ludzie jak Ty są w Niebie wiecznie szczęśliwi
My tutaj się jeszcze trochę pomęczymy, ale czas tak nieubłaganie leci,
Że spotkamy się pewnie wcześniej niż się spodziewać możemy…
Odszedłeś za szybko Braciszku…
Tyle było jeszcze przed nami
Tyle jeszcze śmiechu, wrażeń, łez i tych szczęśliwych i tych nie…
Tyle mogło się jeszcze wydarzyć…
Tak bardzo brakuje tutaj Ciebie… ale Ty zapewne to wiesz…
A teraz zapadam w sen błogości,
Przytulić Cię choćby we śnie…
Tak bardzo chcę...
Kocham Cię:*