Ocalic od zapomnienia

" Umiera się nie po to, by przestać żyć, ale po to, by żyć inaczej "

Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci. — Wisława Szymborska

wtorek, 30 września 2008

Jak teraz życzenia składać Tobie mam...?






Chcę Ci napisać, co u mnie słychać,
że tak mi ciężko bez Ciebie oddychać…
Smutne noce i dni takie szare,
co bym nie robiła o Tobie myślę stale…
Nie mogę spać, nie mogę jeść,
w krainie wspomnień zamykam się…
I wciąż Cię widzę jakbyś tu Był,
choć nie ma tu Ciebie,
bo Ty Jesteś przecież w Niebie…
Piszę, bo tęsknię szalenie,
w tych paru słowach me ukojenie…
Wśród nocnej ciszy słyszę Twój szept,
który do snu utula mnie…
Tamtej nocy ktoś odebrał mi Ciebie,
namalował Twoją twarz
bordowa krwią na niebie…
Nie wiem co mam robić?
jak dalej żyć, jak dalej funkcjonować…?
Powoli niszczy, dobija mnie tęsknota…
Brakuje mi Ciebie Braciszku…
Chciałabym móc Cię przytulić i ucałować,
Bo dziś jest Dzień Chłopca…
Chciałabym móc moje życzenia w Twym sercu schować…
Ty nie odpowiesz nic już na moje słowa jak zwykle…
Ale wiem co byś odpowiedział…
I o tym będę zawsze pamiętać…
Kocham Cię… najmocniej jak się da…
-Twoja na zawsze siostra…

Pragnę złożyć życzenia Tym co odpowiedzieć jeszcze mogą…
Dla Mężczyzn, którzy tutaj zaglądają…
Wszystkiego co Naj… -lepsze, -czulsze, -ukochańsze,
Spełnienia wszystkiego o czym marzycie…
Niech Wasze życie będzie najlepszym dla Was…
Byście kochać mogli i kochani przez innych byli…
Żyjcie tak, żeby zawsze było co wspominać…
Bo potem zostają tylko wspomnienia…
Bo na ziemi zawsze żyć będziemy,
Dzięki Tym co o nas pamięci nigdy nie zacierają…
Stosy uścisków ode mnie dla Was w Waszym Dniu…

poniedziałek, 29 września 2008

Jak żyć bez Ciebie mam...?

Smutno mi… bez Ciebie
Zabrałeś mi Siebie…
Mam wspomnienia i fotografie Twoje
To wszystko co mi zostało po Tobie…
Nie boję się Ciebie…
Więc przyjdź do mnie proszę
Bo już tej niewiadomej nie znoszę…
Chcę wiedzieć czy Jesteś szczęśliwy
Wciąż Boga proszę by był sprawiedliwie sędziwy…
Bo Ty Jesteś… Byłeś…
Najlepszy, najcudowniejszy…
Powiedz proszę, że Jesteś teraz taki, jak mi się śniłeś…
Tak bardzo Brakuje mi Ciebie…
Jak w pochmurną noc gwiazd na niebie
Jak teraz powiedzieć Kocham Cię, Tobie mam…?
Jak Cię przytulić powiedz… tak mocno, u góry tam?
Gdybyś tak wrócić mógł do nas
Gdyby ktoś umiał cofnąć czas…
Bo tak źle jest bez Ciebie,
Bo my jesteśmy tu
A Ty Jesteś w Niebie…
Patrzę na swoje w lustrze odbicie
Odmykam pamięci wrota…
Co ci jest moje życie?
…To wielka tęsknota
Moje marzenia bez Ciebie Wojtuś
Nie są marzeniami…
Moje sny bez Ciebie
Nie są snami…
Moje życie bez Ciebie
Nie jest życiem…
Nawet ja sama bez Ciebie
Nie jestem sobą…
Tylko jedną wielką łzą…!

piątek, 26 września 2008

Ku przestrodze...

Nie wszyscy jeszcze wiedzą, że bardzo istotne jest to,
Jakie ma się relacje z ludźmi,
odnosi się to nie tylko do osób nam bliskich.
Często bagatelizujemy to, co dzieje się obecnie w naszym życiu,
Nie myśląc o przyszłości…
A w istocie rzeczy, okazuje się, że to najważniejsze…
Ale po prostu nie zdajemy sobie z pewnych rzeczy sprawy.
Mój Brat był człowiekiem bardzo ciepłym, zawsze uśmiechniętym,
Przede wszystkim miał plany, zawsze myślał o przyszłości…
Miał marzenia, realne marzenia…
Nasze relacje były bardzo dobre,
jeśli nawet były w naszym życiu momenty nieporozumień,
to wyjaśnialiśmy sobie wszystkie niedociągnięcia…
Przed Jego śmiercią bardzo dużo rozmawialiśmy o naszym życiu…
On przepraszał mnie a ja Jego…
Ja dziękowałam Jemu a On mi…
Byliśmy naprawdę rodzeństwem, jakie mało się spotyka…
Jestem Mu naprawdę wdzięczna,
że był Bratem o jakim większość marzy.
Zawsze był dla mnie najważniejszy, od urodzenia…
Był mój, wymarzony, był autorytetem i nie tylko moim.
Zawsze Go szanowałam, zawsze słuchałam,
zawsze interesowało mnie Jego życie…
Cieszyłam się wraz z Nim, uwielbialiśmy żartować,
martwiłam się o Niego…
i kochałam te Jego telefony do mnie, „siostra co u ciebie?”
albo „wiesz a dzisiaj przydarzyło mi się to, udało mi się tamto, mam taki pomysł…”
zawsze taki entuzjazm, chęć do wszystkiego… to cały mój Brat…
Należę do osób, które wyznają zasadę
„Nie żałuj tego co zrobiłeś, tylko tego czego nie zrobiłeś”,
Bo po co żałować rzeczy już zrobionych,
skoro i tak nic czasu nie jest w stanie cofnąć, więc po co się zadręczać…
Ale jeśli chodzi o rzeczy, które mogliśmy zrobić,
ale z jakiś powodów nie zostały zrobione,
wtedy wówczas mam czego żałować…
Chcę przez to wszystko powiedzieć, że nie żałuję żadnej rzeczy,
która związana była z moim Bratem…
Był po prostu najlepszy i ja potrafiłam się do tego dostosować i odwrotnie…
Nie znam drugiego takiego rodzeństwa jakim my byliśmy…
I mogę z całą pewnością stwierdzić, że jestem dumna z naszego życia…
Mówiłam tyle razy mojemu Bratu, że Go kocham i jest dla mnie bardzo ważny,
A On często powtarzał to mi…
Powiedział mi, że jeśli kiedykolwiek mnie uraził, to przeprasza…
Ja przeprosiłam także…
Chociaż tak naprawdę nie było to potrzebne…
Wiedziałam, że bardzo mnie kocha…
Dwa tygodnie przed śmiercią zadzwonił do mnie z koncertu Fokusa
I powiedział do mnie ” siostra szkoda, że Ciebie tu nie ma, poszalelibyśmy razem…”
I puścił mi kawałek koncertu przez telefon…
Tyle mam przeróżnych wspomnień, że nie wiem jak mam Bogu za nie dziękować,
Bo teraz z perspektywy czasu, wiem, że tylko to mnie trzyma przy życiu…
Gdybyśmy nie byli zżyci, gdybyśmy nie zdążyli powiedzieć sobie, że się kochamy,
To nie wiem jak wyglądałoby teraz moje życie…
Jestem dumna z mojego Brata jak i z siebie…
W swoim życiu naprawiłam kilka korelacji między ludźmi,
Nigdy nie mogłam pojąć, jak np. rodzeństwo może się nie cierpieć lub nie szanować…
Poczęci z jednej krwi, z miłości, nie potrafiący się cieszyć sobą nawzajem,
Nie potrafiący pomyśleć choć raz o teraźniejszości z myślą o przyszłości…
Kiedyś Rodzice odejdą i zostaną sami sobie…
Moje karty historia zapisała nie tak, jak sobie to wszystko wyobrażałam,
nigdy nie przypuszczałam, że coś takiego mi się przytrafi…
Bo tak naprawdę przecież, nigdy nie wiemy kto z nas odejdzie pierwszy…
Płaczę codziennie, nie ma dnia ani nocy, żebym nie myślała,
nie ma takiej godziny, minuty…
Bo tęsknię okrutnie za moim Bratem…
Nie płaczę już dlatego, że odszedł w taki sposób, pomimo,
że wciąż nęka mnie pytanie, dlaczego? Przecież nie było warto…
Płaczę, bo bardzo mi Go tutaj brakuje, to tęsknota zalewa mi moje serce…
Moje cierpienie jest ogromne, ale jakże wiele jest w nim ciepła,
Codziennie dziękuję mojemu Bratu, za to, że byliśmy jak dobrzy kumple,
Że kochaliśmy się i szanowali, bo w całym tym bólu jest biel, jest jasność,
Mam spokojne sumienie, nie dręczy mnie żadna żałość…
Dlatego jestem Mu taka wdzięczna…
Kocham Cię Wojtuś całym sercem,
Ja muszę dalej żyć, żyję dla Ciebie,
Bo wierzę, że masz się dobrze i patrzysz na nas, że czuwasz nad nami,
Czekając na spotkanie…
Niech ten post będzie przestrogą dla tych, którzy czują się zagubieni…



Szanujcie to co macie, kochajcie ile sił…
Bo nie wiecie, co będzie jutro…
Wielu z Was nie zaznało jeszcze bólu po stracie bliskiej osoby…
I wierzcie mi, że nastanie taki dzień, że może być za późno…
Nikt czasu nie cofnie, nikt nie naprawi naszych błędów,
Nie będzie możliwości wyjaśnień…
I wtedy zacznie się podwójne cierpienie…
Ból na sercu po stracie bliskiej osoby i ból na sumieniu…
Nie wyobrażam sobie takiego życia…
Bo jeśli już stanęłam przed takim wyzwaniem…
To wolę ból na sercu spowodowany ogromną tęsknotą,
Niż obolałe, zjadające mnie od środka sumienie…
Dlatego widzicie, ja… w tym całym bólu mam odrobinę światła…
Mogę z czystym sumieniem stwierdzić,
że pomimo bólu jakim jest ogromna tęsknota za moim Bratem,
Nie żałuję niczego…
Jestem szczęśliwa, że miałam takiego kochanego Brata…
Szkoda tylko, że tak krótko…
Stąd taka u mnie wielka rozpacz…
Za krótko… Boże… za krótko…


sobota, 20 września 2008

Po co żyjemy...? Jaki to wszystko ma sens...?

Zastanawialiście się kiedyś nad swoim życiem?
Czy choć raz w życiu zadawaliście sobie pytania:
Po co ja właściwie żyję?
Dlaczego moje życie wygląda tak a nie inaczej?
Czy mam jeszcze coś do zrobienia?
Dlaczego nic mi nie wychodzi?
Czy jestem jeszcze komuś potrzebna/y na tym świecie?
Z pewnością większość z Was miała w swoim życiu
takie rozterki…
Nie myślcie jednak nad tym co tutaj piszę,
Bo nie chodzi mi o to, żeby
wpędzić Was w jakąś dezaprobatę swojego ja…
Wiem, że świata sama nie zdołam naprawić…
Coraz więcej widzę ludzi, którzy
gdzieś po drodze zgubili to swoje ja, swoje pragnienia…
A co najważniejsze pragnienia innych ludzi…
Dlaczego większość ludzi dba tylko o swoje potrzeby?
Dlaczego większość pozostaje totalnie niewzruszona
na ból i cierpienie innych?
Dlaczego nawet, gdy widzimy, że ktoś potrzebuje naszej pomocy
odwracamy się…i udajemy, że nas to nie dotyczy?
Dlaczego ludzie przestają być ludźmi???
Oto moje dzisiejsze rozterki…
Powiem Wam co o tym wszystkim myślę…
Większość z tych „nie ludzi” czyli tych „ktosiów”, pomyśli:
Co mnie obchodzą Twoje rozterki?
Co mnie obchodzi, co TY na ten temat myślisz?
Ja wiem po co chcę żyć, zawsze chodziło mi o jedno,
I tego już nikt a ni nic u mnie nie zmieni…
Wolę dawać…to co mam najcenniejsze…
W sercu to chowam…
A Ty?



…………………………………………………………………………..
Człowieku powiem Ci po co tu jeszcze Jesteśmy…
Czy wiesz ile radości sprawiasz swoim bliskim
i tym przypadkowo napotkanym ludziom, bezinteresownym uśmiechem,
bezinteresownym okazywaniem miłości, ciepłym słowem,
dodaniem choć krzty optymizmu i czułości w zranione serce?
A czy zdajesz sobie sprawę ile radości to wszystko przyniesie Tobie?
Wierz mi, że o wiele więcej niż osobie, którą wspomagamy…
I zobacz…z jednej radości zrobiły się dwie radości
A co gdybyś tą radość wywoływał u wiele więcej osób?
To już byłby ogrom radości…
A gdyby tak ta większość tych „ktosiów” stała się mniejszością?
To już byłby radosny świat…
Świata nie naprawimy, ale to co dzieje się wokół nas
jesteśmy w stanie uzdrowić…
a przede wszystkim uzdrawiamy w tym przypadku siebie…
Dlatego zostaw mnie, nie przychodź do mnie „ktosiu”
Albo bądź ze mną Człowieku…
Razem możemy wiele, razem damy radę…
Dawajmy więcej niż bierzemy…dla Innych…dla siebie…
Będzie nam lepiej…raźniej…radośnie…
Pozdrawiam ciepło i uścisków wraz z uśmiechem przesyłam moc….


piątek, 19 września 2008

Niesamowite przeżycie...



Ta dziewczynka jest niesamowita…
Wspaniały przekaz nie tylko talentu
do mnie dotarł, ale i ogrom ciepła i miłości…
Wzruszyła mnie bardzo…
Coś naprawdę przewspaniałego…
Aż brak mi słów…
Nie tylko Jej posłuchajcie,
ale zobaczcie ile potrafi przekazać uczucia…
Większość z Was już z pewnością Ją widziała,
Ale to video jest takie niesamowite,
Że warto obejrzeć go jeszcze wiele razy…

Właśnie tacy ludzie powinni wszyscy być…
Takim krótkim przekazem przesyłać
Tyle uczucia i wrażliwości…
Szkoda Braciszku, że tego nie widzisz…
A może widzisz, tylko ja o tym jeszcze nie wiem…
Kocham Cię…

wtorek, 16 września 2008

3 miesiące jak Ciebie nie ma...



Bohaterka też straciła jedynego Brata…
Poniżej przetłumaczona piosenka
z tego samego filmu
Pewnie tylko ja teraz jestem na etapie
oglądania tego typu filmów…
Nie potrafię się otrząsnąć,
że nie ma Ciebie tutaj…Braciszku
Kocham Cię...
Tęsknię bardzo…
Twoja na zawsze siostra...




"Dziś odnalazłam się…
Zaraz potem gdzieś uciekłam w dal…
Coś zatrzymało mnie
Głos rozsądku, co gdzieś we mnie tkwił.
Dzisiaj Ciebie nie ma obok mnie,
Już nie koją słowa Twe…
Które dzisiaj w Niebie piszesz Ty!

Ref.:
Więc nie poddam się,
Nie załamię się!
Wcześniej niż się zdaje
Los odmieni mnie!
Będę silna tak,
Nawet jeśli runie świat!
Chociaż wokół ciemność trwa,
Ja wierzę, że…
Ktoś bez przerwy strzeże mnie!

Ujrzałam światła snop.
On rozjaśnił przeznaczenie me
Teraz świeci wciąż
I już nie boję się,
By podążać, gdzie powiedzie mnie.
Wiem, że czasu nie da cofnąć się,
Więc zapamiętać chcę,
W sercu moim chwile te…

Ref.:
Więc nie poddam się,
Nie załamię się!
Wcześniej niż się zdaje
Los odmieni mnie!
Będę silna tak,
Nawet jeśli runie świat!
Chociaż wokół ciemność trwa,
Ja wierzę, że…
Ktoś bez przerwy strzeże mnie!

I chociaż będą gadali mi,
I chociaż się będą dłużyły dni,
Ty w siebie wciąż wierz,
A po Niebo wzbijesz się!
Bo liczy się tylko co w sobie masz,
Za sercem swym idź
I miej swoją twarz.

Ref.:
Więc nie poddam się,
Nie załamię się!
Wcześniej niż się zdaje
Los odmieni mnie!
Będę silna tak,
Nawet jeśli runie świat!
Chociaż wokół ciemność trwa,
Ja wierzę, że…
Że nie poddam się,
Nie załamię się!
Wcześniej niż się zdaje
Los odmieni mnie!
Będę silna tak,
Nawet jeśli runie świat!
Chociaż wokół ciemność trwa,
Ja wierzę, że…
Ktoś bez przerwy strzeże,
Ktoś bez przerwy strzeże…
Ktoś bez przerwy strzeże mnie!"

poniedziałek, 15 września 2008

Ciut informacji...

Mojego Brata prześladował nr 13
W nr PESEL miał liczbę 13
Mieszkał od urodzenia w budynku nr 13
W pracy miał nr 2313
W numerze gg miał nr 13
W numerze tel. miał numer 13
Zmarł w wieku 26 lat
Został pochowany w 26 tygodniu roku
Pogrzeb odbył się 26-tego czerwca
Trzy ostatnie zdarzenia podzielne są przez 13
Jakiś miesiąc przed śmiercią powiedział do mnie:
Siostra prześladuje mnie nr 13,
Na co odparłam:
Mi 13 nigdy nie przyniosła pecha…
A jednak Braciszku… nienawidzę już numeru 13…
Strasznie za Tobą tęsknię…
Skoro 13-tka przynosiła Ci pecha to jak mogłeś
Poznać kogoś normalnego i żyć szczęśliwie???
Ale nie obliguje mnie to do uznania, że winny jest tu nr 13
Ty jesteś temu wszystkiemu winna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Udowodnię ci to… dla mojego Brata
Taki obrałam sobie cel…
Nie mogę się pogodzić z faktem, że trafiłaś do naszej Rodziny…
Ale to ty będziesz żałować tego faktu, bo nie popuszczę
Tym fałszywym zeznaniom…
Wiesz o czym piszę i ja nie poddam się jak mój Brat,
Bo różnica polega na tym, że byłaś Jego miłością
A moją jesteś nienawiścią…
A to dodaje skrzydeł i ducha walki o sprawiedliwość…
I póki sprawiedliwości nie stanie się zadość, nie popuszczę…
Gdyby wiedział, że złożyłaś ten pozew o rozwód 8 maja, może inaczej by to wszystko wyglądało…
Dlatego teraz ze mną będziesz mieć do czynienia…
Obiecuję Ci to…
I wszystko będzie załatwione drogą prawną…
Bo nie może być tak, że osoba odpowiedzialna za wybór śmierci mojego Brata
Cieszy się życiem…
Gdy dla nas bliskich mojemu Bratu, życie to udręka….
To jest wyzwanie kinga!!!
Hmm Volvo???
Dariusz jubiler 43-letni facet też będzie miał problemy, a ty? Za składanie fałszywych zeznań jest kara do 3 lat!!!
Pożałujesz, że poznałaś mnie!!!
Do końca życia nie będziesz miała na sumieniu tylko mojego Brata, ale i mnie wraz z moją całą Rodziną!!!!!

Ból w sercu...ból w moim wierszu... trzeci miesiąc już trwa...

Każdy dzień i noc to za Tobą tęsknota
Każda myśl i słowa otwiera niebios wrota…
Każde wspomnienie to zarazem uśmiech i potok łez
Byłeś a teraz Jesteś nie wiem gdzie…?
Chciałabym móc Ci tyle powiedzieć…
Lecz tak, żebyś mógł cokolwiek odpowiedzieć…
Nie mam pojęcia jak skontaktować się z Tobą mam…?
Nie wiem czy wiesz jaki ból w sercu mam?
Gdybyś tak mógł pomóc mi odrobinę…
Chcę Cię zobaczyć…tylko na chwilę…
Spotkanie z Tobą pomoże mi zaszyć ten ból
W mym sercu ogromną szczelinę…
Serce, dusza przeszyte cierniami, tworzącymi bólu linę
Spowodowaną żalem, ogromnym cierpieniem
Moje życie jest teraz udręką i zwątpieniem…
Bo przecież tyle mogliśmy jeszcze razem przeżyć…
Tak trudno w to wszystko uwierzyć…!!!
Dlaczego tak musiało się stać???
Poznałeś Kogoś, kto Ciebie szanował i naprawdę zdołał pokochać
Kto uwielbiał Twój śmiech, Twój głos, dotyk jak przytulałeś
Pokochał za to jakim po prostu Byłeś, nie za to co miałeś…
Dlaczego tak łatwo się Wojtuś poddałeś???
Teraz wszystko jest takie, szare…smutków las…
Gdzie ta radość, co żyła kiedyś w nas?????????????
Kocham…
Tęsknię…
Czekam…Braciszku jedyny…
Tak nieubłaganie leci ten czas…
A ból jak był, tak zawsze już będzie w nas…

niedziela, 14 września 2008

Kolejne wspomnienia...


I tak zawsze...już do końca...:(
Tęsknię Wojtuś…tak bardzo Ciebie brakuje…
Choć na chwilę Cię zobaczyć, dotknąć, ułyszeć Twój głos...
Kocham Cię…gdzie Jesteś teraz Braciszku...gdzie???

poniedziałek, 1 września 2008

To nie mija, wręcz narasta...cały ten ból

Braciszku gdzie jesteś???
Nie potrafię przestać płakać,
Pomóż mi…błagam Cię…
Jak mam dalej żyć???
Cokolwiek się dzieje, w mojej głowie
Huczą słowa: „…szkoda, że nie ma z nami Wojtka…”
Nie tylko w mojej głowie tak się dzieje…
U Rodziców naszych, u Kacperka, Bartka i wielu innych…
Kacperek tak często o Tobie mówi…
Cały czas pyta: „dlaczego Wujek Wojtek zginął?”
Wiesz jak ciężko odpowiadać takiemu dziecku na takie pytania???
Co mam odpowiadać poza milczeniem i łzami???
Powiedz mi Wojtuś jak mam wtedy powstrzymać łzy???????
Jak??? Pomóż mi, błagam Cię!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jak do cholery z tym wszystkim żyć????????
Nie mogę przy Kacperku tak płakać!!!
Gdybyś Go słyszał co mówi do mnie jak mam zapłakane oczy…
Gdybyś tylko tu Był…Gdybyś tylko to wszystko słyszał…
Gdybyś to wszystko widział…
Wiem jedno Braciszku, że gdybyś wiedział przed Swoją śmiercią
Jak to wszystko będzie wyglądało, nie zrobiłbyś tego!!!!!
Jak mam cofnąć czas…jak do cholery cofnąć ten czas mam?????
Boże moja nienawiść do niej jest tak wielka…
Wybacz mi Boże!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nigdy nikogo nie nienawidziłam!
Dlaczego Boże dodałeś mi tak ohydne uczucie do mojego serca?
Dlaczego Boże?????
Zawsze tam była tylko Miłość…
Dlaczego mam teraz taką ogromną w sercu dziurę…Dlaczego???
Dlaczego Boże tak zapisałeś nasze karty w swojej księdze???
Dlaczego zabrałeś nam szczęście???
Pomimo kłopotów, problemów i trosk
Zawsze potrafiliśmy się uśmiechać…
Dlaczego nas tego pozbawiłeś Boże???
Nigdy nikogo nie skrzywdziliśmy uczuciem…nigdy!!!
Dlaczego zabrałeś nam pełnię życia???
Nigdy tego nie pojmę!!!!!!!!!!!
Wytłumacz mi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bo już nie mam słów…
Bo już nie mam nic…
Zabrałeś jedno a zarazem wszystko…

Ciemność mnie ogarnęła,
ponieważ oczy szczelnie zamknęłam,
lecz strachu wewnątrz nie czuję,
w świadomość snu ulatuję...
Mgła o kolorze srebrzysto-białym,
topi me myśli w oceanie małym,
a ciało moje dryfuje bezwładnie
i nie boję się, że wyląduje na dnie...
Ciało nagle unosi się w górę,
a mgła wilgocią zrasza mą skórę.
Coś ciągnie mnie na wyżyny marzeń
i coś w świadomości zakazuje wrażeń...
Stopy w puszystych obłokach utkwione,
w bezruchu-jakby sznurem splecione,
czekają, bo umysł mój na coś czeka
i myśli każą ruchu zaniechać...
Ty z mgły srebrzystej powstałeś
i zmysłom moim się ukazałeś,
a gdy ustami Ciebie dotknęłam,
mara senna natychmiast zniknęła...
Do uszu moich teraz dźwięk się dobija
i wszystkie sny brzmieniem zabija,
a ja zmuszona raj swój porzucić,
do tęsknoty i bólu muszę powrócić...

sobota, 23 sierpnia 2008

Ku Pamięci Braciszku ode mnie... Kocham Cię...


Nie przestaję myśleć o Tobie Wojtuś…
Kocham Cię…i Tęsknię bardzo…
Na zawsze w moim sercu…
Kiedyś się jeszcze spotkamy…
Czekam cierpliwie Braciszku…
Na zawsze Twoja siostra…

WAŻNE !!!
Jeżeli chcesz odtwarzać filmy na blogu, kliknij pauzę na odtwarzaczu muzyki, który znajduje się po prawej stronie bloga tuż pod głównym tytułem na początku strony.

Jeśli masz problem z odtwarzaniem filmu, napisz do mnie na GG, kontakt z prawej strony poniżej na blogu (zawsze jestem niewidoczna), podam Ci wskazówki jak obejrzeć film.

wtorek, 19 sierpnia 2008

Ku pamięci od Pati i Roberta...



Braciszku a to następna dedykacja dla Ciebie…
My wiemy, że tak musiało być…
Bo Bogu spodobała się Twoja dusza…
Ulubieńcy Boga umierają młodo…
A później żyją w Ich towarzystwie już wiecznie…
Kochamy Cię za to jakim Byłeś Człowiekiem Wojtuś…
Gdyby na świecie byli sami tacy ludzie…
Świat byłby dużo lepszy…
Zawsze w naszej pamięci…[*][*][*]
Dziękuję Pati… ucałuj Brata ode mnie…
A mojego Wojtusia ucałujemy kiedyś razem…
Bo nie mówimy Mu „Żegnaj”…
Lecz „Do zobaczenia”…

Dos Amicos... z dedykacją dla Ciebie Braciszku




Z dedykacją dla Ciebie Wojtuś…
Od Twoich bliskich Ziomków…
Teledysk został nagrany w maju 2008r.
Dlaczego nie chciałeś go zobaczyć Braciszku???...
W tylu ujęciach Ciebie widać… a na końcu najbardziej…
I ta Twoja ślicznotka „Mesiu”…
Tak bardzo Ciebie brakuje…
Tęsknimy…
Pamiętamy…
Kochamy….

Dziękuję Dos Amicos…

Promyk nadzieji...

Myśli ciemność przytuliła,
Serce z bólu pęka,
Rozpacz duszę otoczyła,
Która teraz w hołdzie klęka...
Dłonie twarz skrywają,
Z ust modlitwa się wyrywa,
Z oczu łzy spływają,
Wspomnienie się odzywa!
Pozostaniesz w nim na zawsze,
Święty w każdej chwilii
Ta świętość Twa nie zgaśnie,
Bóg Ci nieba już uchylił...
Pokonałeś ból i łzy,
Pokonałeś własny czas!
Odszedłeś, porzuciłeś sny,
Lecz na wieki Pozostaniesz w nas!
Wojtek...nie mam już słów...
Pomóż...naucz z tym bólem żyć...!!!
Powiedz tylko DLACZEGO???...
Bo nie potrafię się z tym pogodzić...

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Zawsze będziemy o Tobie pamiętać Wojtuś...

Szedłeś w otchłań, mroczną, czarną,
A na końcu jasne światło...
Czułeś w duszy coś ci kradną,
Ktoś uciskał mocniej gardło...
Czułeś ból a zaraz ulgę,
Jasne światło coraz bliżej...
Kiedyś tam gdzie Ty ja pójdę,
Teraz jednak jestem niżej...
Ty mnie z nieba obserwujesz,
Jako Twoją bratnią duszę...
Pewnie myśli me zgadujesz,
I ja Twoje poznać muszę...
Nie wiedziałeś jak z tym walczyć,
Byłeś przecież jak śnieżynka,
Która w górze tylko tańczy,
Którą kryje z chmur pierzynka...
Nic od życia nie dostałeś,
A tak dużo byśmy mieli...
Ty Aniołkiem być musiałeś,
Ale czego mnie nie chcieli...

Kiedyś się jeszcze spotkamy Braciszku....
Kocham Cię...

Żałoba...

Myślisz, że żałoba to tylko noszenie czarnych ubrań…
(wywnioskowałam z tego co piszesz...)
Żałoba to:
Ból, cierpienie, wielka tęsknota…
Mnóstwo wspomnień, rozmów, zdjęć…
Mnóstwo pytań „dlaczego?”…
Myślisz o tym cały czas…
Jak jesz, pijesz, siedzisz, uczysz się,
Robisz zakupy, sprzątasz, kładziesz się spać,
Rano jak się budzisz…
Jak pracujesz,
I nawet jak próbujesz się śmiać…
Żałoba to nie tylko noszenie czarnych ubrań!!!
Więc daruj sobie k…. te zbyteczne komentarze…
Które tylko cię ośmieszają jeszcze bardziej…
Nie wiesz co to żałoba…
Wielu ludzi ma rację…zachowujesz się tak,
Jakby mój Brat złamał tylko nogę…
A On miał złamane, ale serce…
I to odebrało Mu życie…
I dobrze tu Ktoś napisał:
Wytłumacz się przed Bogiem i samą sobą…
Bo mi twoich tłumaczeń nie trzeba…
Ja wiem jak było i jak jest teraz…
Daremne są twoje komentarze typu:
„Sam sobie zawinił, Wy też jesteście winni,
Ja byłam biedna, poszkodowana…
Na każde zawołanie…”
Tylko wspomnij sobie te 8 lat…
Wykorzystałaś skrupulatnie nie tylko nasze uczucia…
„Prawdziwie kochamy i zaznajemy szczęścia
Tylko wtedy, gdy drugi człowiek
Jest dla nas ważniejszy niż my sami”
A u ciebie we wszystkim co mówiłaś, pisałaś i co teraz piszesz
Przemawia słowo : „ja”!
Wielu Ludzi współczuje mi i mojej Rodzinie…
A ja tak naprawdę współczuje tobie…
Za to jaka jesteś i jakie masz ciężkie sumienie…
O ile je w ogóle masz…?
Nigdy nie chciałabym być w twojej skórze…
Szkoda mi tylko twojej Rodziny i Znajomych…
bo przez ciebie muszą się upokarzać…
Choćbyś nie wiem co pisała i robiła…
Nigdy ci nie wybaczę i nigdy nie będę ci życzyła dobrze!
Tylu ludzi pisze do mnie na twój temat…
Jaka byłaś i jaka jesteś…
Szkoda tylko, że tak późno dowiedziałam się tyle o tobie…
Żałuję najbardziej jednej rzeczy…
Że pojawiłaś się w naszym życiu…
Mój Brat zasługiwał na naprawdę dobrego człowieka…
Szkoda, że tak późno zdał sobie z tego sprawę…
Szkoda też, że brakło Mu już sił, by żyć dalej…
Bo ja na Jego miejscu żyłabym na przekór tobie
I pokazała ci co straciłaś…
Bo ty dobrego życia mieć nie będziesz…
Bo Bóg wszystko widzi…
My będziemy żyć dalej ze wspomnieniami…
Z miłością i tęsknotą do mojego Brata…
Ale pozostaniemy sobą… i będziemy się kochać i szanować…
A ty…?
Będziesz już do końca mieć w myślach fakt,
Ze ktoś targnął się na swoje życie przez twoje zachowanie…
Bo szło tą sprawę załatwić po ludzku
A nie wyzywać od „szmaciarzy”, gdy ktoś prosi o wyjaśnienia
Dlaczego…?

niedziela, 17 sierpnia 2008

Dla Ciebie Braciszku od Krzysia z Katowic...




Dziękuję Krzyś w imieniu swoim i mojego Brata…
Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuję za wsparcie…
Naprawdę nie wiem jak mam Wam wszystkim dziękować…???
Jedyne co przychodzi mi teraz do głowy to
WIELKIE DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE Z NAMI…
Braciszku tyle Ludzi za Tobą tęskni i myśli o Tobie...

sobota, 16 sierpnia 2008

Dziś mijają dwa miesiące jak Ciebie z nami nie ma...

Pamiętam wszystko jakby to było wczoraj…
Wojtuś pamiętam jak prowadziłam Cię do przedszkola i z przedszkola…
Pamiętam te nasze wypady samochodem pod Częstochowę
Jak Rodzice już spali…
Tyle razy mi się ze to oberwało, że tak późno wracam…
A Ty szybko pod kołdrę wskakiwałeś…
Sunia nasza wtedy tak głośno ogonem w drzwi uderzała…
Uspokajaliśmy ją, żeby tylko Rodzice się nie obudzili…
I kazałam Ci szybko do pokoju lecieć…
Pamiętam jak graliśmy po nocach w karty…
Pamiętam jak czekałam na Ciebie w nocy aż wrócisz…
A Ty na mnie…
Pamiętam jak złączyliśmy sobie łóżka, żeby nam się lepiej w nocy rozmawiało…
Żeby Rodziców nie zbudzić…
Pamiętam jak dzwoniłeś do mnie z każdą nową rzeczą jaka Ci się przytrafiła…
Pamiętam jak prosiłeś mnie o auto, które Ci tankowałam, bo nie miałeś na paliwo…
I śmialiśmy się, że full serwis masz…
Pamiętam jak raz byłam w górach i wziąłeś bez pytania… roztrzaskałeś przód…
Mama do mnie spanikowana zadzwoniła… a ja zapytałam czy Ci się nic nie stało…
I że nie wracam, bo to tylko auto…
Nawet nie miałam o to pretensji a Ty byłeś przerażony…
To było przecież tylko auto… to nic, że w tym pomogli Ci kumple…
Dziękowałeś i przepraszałeś za Nich…
Powiedziałam Ci wtedy…najważniejsze, że nic nikomu się nie stało…
Pamiętam jak woziłam Cię na imprezy…
I z nich przywoziłam…
Pamiętam jaki Byłeś zawsze dumny…
I pytałeś wszystkich znajomych :”zgadnijcie ile moja siostra ma lat…?”
Pamiętam jak mi opowiadałeś o Swoich Znajomych…
Pamiętam, że nigdy nie kłóciliśmy się…
Byliśmy z tego zawsze tacy dumni
Jak nam opowiadali znajomi co przeżywają z rodzeństwem…
Pamiętam jak chodziłeś w moich rzeczach…
Tłumacząc się: ”siostra bo ty masz takie fajne ubrania…”
Pamiętam jak skarpet nie miałam w szufladzie, bo mi je podbierałeś…
Pamiętam jak dzwoniłeś, żebym Cię zholowała, bo brakło Ci paliwa albo Ci się autko zepsuło…
Pamiętam Twój głos jak do mnie dzwoniłeś…
Pamiętam jak do mnie pisałeś na gg…
Pamiętam jak pytałeś Bartka, mojego Męża: „ Gdzie Monia…pewnie na uczelni…?”
Pamiętam jak mi o wszystkim mówiłeś…
Pamiętam jak przyjeżdżałeś do mnie w nocy, gdy się z nią pokłóciłeś…
Pamiętam jak ją poznałeś i zapytałeś mnie…
„… i jak Ci się ona widzi…?”
Wtedy Ci odpowiedziałam: „…ładna dziewczyna, ale jaka jest odpowiem jak ją poznam…”
Pamiętam jak Ci powiedziałam jak przyjechałeś do mnie któreś nocy po kłótni z nią:
„…to nie jest kobieta dla Ciebie, Ty powinieneś mieć kogoś, kto jest uczuciowy i zależy mu na Rodzinie… ona jest materialistką…”
Pamiętam co mi wtedy powiedziałeś: „…ale ja ją kocham…”
Odpowiedziałam Ci wtedy: „…i tylko dla tego ją toleruję… bo jest żoną mojego Brata…”
Zawsze mnie coś od niej odpychało…
Teraz już wiem co…
Pamiętam jak powiedziałeś mi: „…faktycznie nie zależy jej na Uczuciu i Rodzinie…”
Rozwiodę się…mam dość…
Pojechaliśmy wtedy do niej razem… do biura jej Ojca…
Pamiętam jak zeszliście się z powrotem…
Powiedziałam Ci wtedy…” cieszę się, że naprawiliście to…”
Wtedy zaczęłam wierzyć w waszą miłość…
Pamiętam jak odeszła w styczniu do innego…
I powiedziałam Ci wtedy Braciszku…:
„ ona nie była Ciebie warta…”
Odpowiedziałeś mi: „straciłem 5 lat życia…”
Pamiętam co mi wtedy opowiadałeś o waszym małżeństwie…
Wszystko Braciszku pamiętam…
Pamiętam jak cierpiałeś…
Pamiętam jak próbowałam Cię podnieść…
Pamiętam ona nie starała się w ogóle…
Pamiętam wszystkie nasze wspomnienia…słowa…
Pamiętam tyle jeszcze rzeczy, mogłabym dniami i nocami wymieniać…
A teraz pamiętam jedno najbardziej…
Że odebrała mi Jedynego…Ukochanego…Brata
I nigdy jej tego nie zapomnę i nie wybaczę…!!!!!!!!!!!!!!
KOCHAM CIĘ I NIGDY O TOBIE NIE ZAPOMNĘ…!!!!!!!!!!
Tak jak nigdy nie przestanę płakać…!!!!!!!!!!!!
Pamiętam wszystko i nikt mi tego nie wymaże z pamięci…
Oddałabym wszystko co mam w zamian za Twój powrót…
Choć na chwilę móc Cię przytulić…

czwartek, 14 sierpnia 2008

Pytania bez odpowiedzi...

Dlaczego wszyscy pytamy dlaczego?...
Skoro i tak nikt nie wie Dlaczego?...

Dlaczego jest tak źle?
Dlaczego smutek musiał ogarnąć Cię?
Dlaczego świat jest taki okrutny?
Dlaczego na Twej drodze stanął człowiek obłudny?
Dlaczego nie przyjdziesz,, nie powiesz "się ma"?
Dlaczego uśmiechu Twego już nie ma?
Dlaczego nie usiądziesz obok mnie?
Dlaczego nie przytulisz już nigdy mnie?
Dlaczego nie zadzwonisz już?
Dlaczego nie napiszesz znów?
Dlaczego nie możesz już Kochać?
Dlaczego musiałeś tak bardzo szlochać?
Dlaczego Ciebie już nie ma?
Dlaczego nie mogę być blisko nieba?
Dlaczego nie mogę Ciebie zobaczyć?
Dlaczego już ze mną nie możesz tańczyć?
Dlaczego razem muzyki nie słuchamy?
Dlaczego już razem nie pośpiewamy?
Dlaczego wciąż słyszę : tak miało być?
Dlaczego szczęśliwi nie mogliśmy być?
Dlaczego Świąt już razem nie spędzimy?
Dlaczego życzeń już sobie nie złożymy?
Dlaczego w sercu mam taki ból?
Dlaczego nas spotkała ta najtrudniejsza z życiowych ról?
Dlaczego jak zwykle nie dałeś znać, że takie myśli masz?
Dlaczego nie zadzwoniłeś w niedziele?
Dlaczego…? Tych pytań jest jeszcze wiele...
Dlaczego to wszystko się skończyło?
Chcę żeby było jak dawniej... wesoło, miło…!!!

środa, 13 sierpnia 2008

BOŻE DLACZEGO...?????????

Boże tak bardzo teraz nienawidzę!!!!!!!!!
Dlaczego pozwoliłeś na to bym kiedykolwiek
Nienawidziła????????????
DLACZEGO????????????????
Zawsze kierowałam się Miłością…
A teraz tak samo jak wielką mam Miłość w sobie
tak wielka jest moja nienawiść…
Codziennie się modlę o to, Byś mojego Brata
Wpuścił do Twych bram Raju…
Żeby nie błąkała się po tym świecie Jego Dusza…
Przyjmij Boże mojego Brata…
To Wspaniały Wielki Człowiek…
Widzę Go w snach uśmiechniętego…
Mam ogromną nadzieję, że Jest z Tobą w Raju…
Jeśli tak przekazują nam zmarli swoje szczęście…
W naszych snach…
To będę choć ciut szczęśliwsza…
Daj Boże ku temu znak…
Modlę się też by sprawiedliwości stała się zadość…
Tak jak ksiądz Proboszcz powiedział na Mszy św.
w dniu pożegnania mojego Brata…
„Ten kto nie kocha nie jest człowiekiem…”
Tak modlę się o to Byś uczynił to co sprawiedliwe…
Nie może tak być, że ludzie,
którzy są odpowiedzialni za śmierć naszych Bliskich
Mogli doznawać szczęścia…
Nie takim kosztem!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie kosztem Tych co odeszli…
Nie kosztem bliskich, którzy tutaj pozostali…..
Mój Brat mógł jeszcze tyle osiągnąć…
Mógł jeszcze tyle Miłości dać swoim Dzieciom…o których tak marzył…
Rodzinie… i Przyjaciołom…
Teraz spróbuję zasnąć...
Wróciłam ze spaceru…
Od momentu Ostatniego Pożegnania mojego Brata
chodzę na spacery przed snem…
Inaczej nie potrafię zasnąć…
A teraz idę wypłaczę co mam wypłakać…
Po raz któryś dzisiejszego dnia…
Pomodlę się…
I zasnę…
Może dzisiaj przyjdziesz do mnie znów Braciszku…
KOCHAM CIĘ…♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥

wtorek, 12 sierpnia 2008

Za 4 dni miną dwa miesiące jak zaczął się nasz ból...

Niewielu ludzi wie jak to jest…
przytulić Brata w czarnym worku…
I oby nigdy nie musieli przez to przechodzić inni…
Bo jak chciałam wejść i przytulić, to nie pozwolili mi…
Powiedzieli, „że to dla mojego dobra, zbyt bardzo była Pani z Nim związana…”
Boże myślałam wtedy, że wyrwę się i tam polecę wbrew im wszystkim…
Prosiłam, błagałam… zgodzili się pod jednym warunkiem…
Dopiero pozwolą, gdy już Go schowają w ten czarny okrutny worek…
Co to w ogóle ma znaczyć??? Jak włożymy do worka???
Do jakiego worka?????????????????????????
Boże… pomimo, że wiedziałam Braciszku co się stało…
Nie docierało to do mnie wcale!!!!!!!!!!!!
„To jakiś koszmar, - powtarzałam wciąż…- chcę się obudzić…proszę Boże!!!
Niech ktoś mi powie, że to nieprawda!!!!!!!”
DLACZEGO?????????????????????
I pytanie „dlaczego?”… pozostało do dziś i będzie trwać tak całe wieki…
Musiałam się uspokoić, bo wiedziałam, że inaczej nie pozwolą mi Cię przytulić…
W końcu mnie zawołali…
Byłeś taki zimny, a zawsze Byłeś taki ciepły i czuły…
Zawsze odwzajemniałeś uśmiech, pocałunek i przytulanie…
Zawsze gdy powiedziałam Kocham Cię Braciszku, trzymaj się…nie poddawaj się…
Dasz radę, boś mój Brat…
Słyszałam : "Też Cię kocham, trzymam się i dam radę…"
Raz jak usłyszałam w maju: „poddaję się…”
Od razu chciałam do Niego jechać, to była 2 w nocy…
Nie pozwolił mi, powiedział, żebym się nie wygłupiała…,
Że kładzie się spać, to tylko jakiś chwilowy dół…
Gdy zaraz rano zadzwoniłam, powiedział : „siostra siema, nie martw się już jest „w porzo”…”
Od razu mi ulżyło, ale dół wtedy przeszedł na mnie…martwiłam się…
Nie wiedziałam dlaczego…
Teraz już wiem…
Często rozmawialiśmy o tej całej sytuacji…
Niemalże codziennie dzwoniłeś albo pisałeś na gg…
Dlaczego nie zadzwoniłeś do mnie w poniedziałek 16 czerwca…
Dlaczego Braciszku DLACZEGO?????????????
Nie potrafię się z tym pogodzić!!!!!!!!!!!!!!!
Pomóż mi… proszę Cię…
Daj mi siłę… przecież teraz masz wielką siłę…
Tutaj Ci jej brakło… nie dałeś rady…poddałeś się…
Nie chciałeś już dalej walczyć…
Teraz już nie dziwie się… (ona jest jeszcze gorszym człowiekiem niż myśleliśmy…
Nawet słowo człowiek w tej sytuacji nie chce mi przejść przez gardło…)
Ale Ty teraz Jesteś Aniołem Braciszku…Jesteś szczęśliwy… prawda?
Daj mi znak, że tak jest… proszę…
Gdy Mama do mnie zadzwoniła 19 czerwca z pytaniem:
„Kiedy ostatnio się kontaktowaliśmy…
bo dzwoniła sąsiadka, że świeci się u Ciebie światło i okna są pootwierane od kliku dni”
Od razu zaczęłam płakać…
I powiedziałam Mamie „jadę tam, nie wysiedzę…
On tam leży, coś się stało…”
Mama mówi "... nie jedź Tata tam pojechał...zaraz Ci zadzwonię..."
Zaczęłam do Ciebie dzwonić, napisałam sms-a…
A w telefonie…Abonent czasowo niedostępny…
Sms nie dotarł… mam do dziś tego sms-a
i potwierdzenie nie otrzymania wiadomości…
Tak samo jak mam sms-a od Ciebie z dnia 8 marca…
Nigdy go nie wykasuję…
„…Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet…”
Mąż mnie uspokajał…"...nie płacz, pewnie nic się nie stało..."
ale ja już wiedziałam, czułam najgorsze…
I po chwili telefon od Mamy „… Monika On odebrał sobie życie…”
Usunęłam się na podłogę… pamiętam tylko mój krzyk, płacz i nie wiem co jeszcze…
Pobiegłam do samochodu… ta autostrada tak się dłużyła, jak nigdy…
Boże dlaczego miałam rację????????????
Już nigdy nie chcę mieć racji…nigdy!!!!!!!!!!!!
Leżałeś przykryty obrusem, gdy przyjechałam do Twojego mieszkania
a wcześniej siedziałeś przy drzwiach do pokoju…
w tej czarnej kurtce, jeansach i adidasach…
W kurtce, w której robiłam Ci tyle zdjęć a później ją spaliłam…
Bo musiałam, odebrałam ją po Twojej sekcji…nie wyprałabym tego zapachu śmierci…
Nigdy tego nie zapomnę…
Gdy dzień przed pogrzebem i w jego dniu przytulałam Cię w trumnie…
Byłeś taki odmieniony…jak nie Ty…
Nie dowierzałam, że to się dzieje naprawdę…
Nawet nie pamiętam dokładnie Twojego pogrzebu…
To wszystko jest jak w jakimś najgorszym koszmarze…
Tak bardzo chciałabym się z niego obudzić…
I zobaczyć Cię, usłyszeć…przytulić tak mocno…
I żeby było jak dawniej…
Miałam zawsze tak jak Ty Braciszku realne marzenia…
Teraz mam same nierealne…
Innych już nie chcę, byleby te nierealne się spełniły…
I pożegnałabym się na zawsze z jakimikolwiek marzeniami…
Nie chcę już nic… chcę tylko, żeby ktoś cofnął czas…
I żebyś znów Był tutaj z nami…
O niczym innym nie marzę…
Posprzątaliśmy Twoje mieszkanie…
Chodzę w Twoich ubraniach, nigdy ich nie wyrzucę…
Codziennie patrzę na Twoją ślicznotkę…
A jak ostatnio nią jeździłam, bo musieliśmy ją zawieść do warsztatu…
To ryczałam jak małe dziecko…
Bo widziałam Ciebie za kierownicą a nie siebie…
Tak bardzo mi Ciebie brakuje…
Nigdy nie przypuszczałam, że będę Cię odwiedzać w takim miejscu jak cmentarz…
Może kiedyś… Ty mnie albo ja Ciebie…
Ale nie teraz!!!!!! Nie tak wcześnie!!!!!
Boże za wcześnie nam Go zabrałeś… za wcześnie!!!!!!!!!!!!
Nie wiedziałam, że odważę się napisać tego posta…
Długo z tym walczyłam…
Nigdy nikt ani nic nie będzie mi w stanie wymazać z pamięci
tych trzech feralnych dni 16, 19 i 26 czerwca 2008 roku…
Nie było dnia od tego czasu, żebym nie wylała łez…
Nie ma znaczenia miejsce i czas…
Łzy same się leją tak z zaskoczenia…
Nie potrafię nad tym zapanować...
Tutaj skończę, nie piszę już dzisiaj dalej…
Bo nie widzę już klawiatury…
Łzy...łzy...łzy...
Boli...tak cholernie bardzo boli...
Idę odpocząć…

Wiersz na poczekaniu…

Jesteś, Byłeś i już zawsze Będziesz w moim sercu…
Bo Kocham Cię nad życie…
Gdy słońce zgaśnie jest ciemno…
Gdy jest ciemno Jesteś ze mną…
Gdy ze mną Jesteś…nie potrzebuje już nic…
Bądź przy mnie, bym mogła dalej przez życie iść…
A jak nie podołam…i sił mi braknie…
Wtedy Cię przytulę i już będziemy na zawsze dusze bratnie…
I wiedz, że już niczego nie boję się…
Bo nad życie Kocham Cię…
Ból, który tęsknotą się nazywa…
Z każdym dniem do Ciebie wzywa…
Tak bardzo mi Ciebie brakuje Braciszku…

poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Nic tak nie boli, jak śmierć spełnionego marzenia...!!!


Dlaczego to Ty???
Dlaczego to spotkało Ciebie???
Że teraz zamiast z nami, Jesteś w niebie???
Nikt się z tym pogodzić nie może...
Żadne tłumaczenie zrozumieć nam tego nie pomoże...
Nadzieja- została nam ona...
Że przemieniłeś się w pięknego Anioła...
Patrzysz na nas z góry...
A my żeby Cię zobaczyć sięgamy ponad chmury...
Albo do wspomnień, do zdjęć
Przypominając sobie Ciebie nie możemy powstrzymać łez..
W naszej pamięci, w naszych sercach...
Jedne za co możemy Bogu podziękować to za to, że mogliśmy Cię tutaj mieć...
Czegoś mi brak, czegoś wielkiego...
Twej obecności, dotyku Twego,
Twych uczuć młodych, słodkich jak miód,
Oczu kochanych, dźwięku Twych słów,
Smaku ust Twoich, ciepła oddechu,
Twej obecności, żartów, uśmiechu,
Codziennych telefonów, spotkań, długich spacerów,
Tkliwych pożegnań, błądzeń bez celu...
Brak mi wszystkiego, więc po co żyć???
Chyba że po to, by kiedyś z Tobą tam być!
"Na zawsze Ty przy mnie, a ja przy Tobie!"
Tak bardzo tęsknię Wojtuś...
Tak bardzo Cię Kocham Braciszku... Wróć...
NIECH TEN KOSZMAR JUŻ SIĘ SKOŃCZY!!!!!!!!!!!

piątek, 8 sierpnia 2008

Boże nie mam już sił...nie sprawdzaj mnie...


Boże wytłumacz tylko jedno…
DLACZEGO??????????????????????
Dlaczego nie potrafimy poznać człowieka, którego znamy tyle lat???
Dlaczego nie potrafimy wyczuć ile nam krzywdy wyrządzi????????
Dlaczego nie potrafimy wyczuć, kiedy bliska nam Osoba straci swoje życie???
Jeśli odpowiesz na te pytania Boże…
Będziemy wiedzieć jak pomóc, jak zaradzić, jak nie dopuścić tylu złych rzeczy…
Odpowiedz Boże… Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!
Dlaczego nie dajesz nam prawa wyboru?????????
Odpowiedziałabym Tobie:
Weź mnie, ale nie mojego Brata!!!!!!!!!!
Nie potrafię z tym żyć!!!!!!!!!!!!!
Rozumiesz mnie Boże????????????????
Odpowiedz mi!!!!!!!!!!!!
Jak mam sobie dać z tym wszystkim radę… JAK????????
Nie chce mi się już żyć!!!!!!!!!!!!
Boże pomóż mi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przecież nieustannie się modlę…
Co mam jeszcze zrobić??????????????
Niech ktoś mi podpowie!!!!!!!!!!!!!!!
Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bo zwariuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Płaczę już wszędzie…
Na stacji, w sklepie, w toalecie, przy jedzeniu…
Wszędzie już mam wybuchy płaczu…
Nie mogę już!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wszystko straciło sens…
Moje życie nie ma już sensu!!!!!!!!!!!!!!!
Boże pomóż mi!!!!!!!!!!!!!!!!!!
BŁAGAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bo znienawidzę i Ciebie!!!!!!!!!!!!
A nie chcę……….PROSZĘ POMÓŻ MI!!!!!!!!!!

Boże czy zrobiłam coś nie tak???
Czy rozczarowałam Cię???
Za co karzesz dzisiaj mnie???
Czy nie widzisz mojego cierpienia i moich łez???

Później chcesz bym Ci wybaczyła…
I po Twojej stronie była…
Powiedz, dokąd mnie prowadzisz???
Co na końcu drogi jest…???
A być może zgodzę się….

Ja dobrze wiem jak to jest…
Gdy serce mnie nie słyszy…
Ja dobrze wiem, bo to ja…
Błagam Go nadaremnie codziennie…
Żądam i stawiam rozkaz…
Zapomnij! Przestań bić!!!
Lecz ono mnie nie słyszy…
I tylko krzyczy…
Krzyczy dla Niego…
DLACZEGO? DLACZEGO????????

Nigdy nie mów KOCHAM CIĘ…
Jeśli naprawdę Ci nie zależy…
Nigdy nie mów o uczuciach…
Jeśli one naprawdę nie istnieją…
Nigdy nie bierz za rękę…
Jeśli masz zamiar złamać serce…
Nigdy nie mów, że coś będzie…
Jeśli nie masz zamiaru nawet zacząć…
Nigdy nie patrz w oczy…
Jeśli wszystko co robisz jest kłamstwem…!!!
Nigdy nie mów „Witaj”…
Jeśli tak naprawdę myślisz :Żegnaj”…
Jeśli naprawdę myślisz, że nie zawsze…
Wtedy mów postaram się…
Nigdy nie mów zawsze…!!!
Bo zawsze sprawiło, że teraz płaczę…
K….
Nienawidzę cię!!!!!!!!!!!!!!!!!

czwartek, 7 sierpnia 2008


środa, 6 sierpnia 2008

Na skraju niewiadomego DLACZEGO???

Wojtuś tak bardzo tęsknię…
Nie mam już słów…
Boże DLACZEGO tak się stało????????????????
DLACZEGO????????????
Tak o tym wszystkim ciężko nawet myśleć!!!
Braciszku mieliśmy zrobić dwie rzeczy razem w najbliższym czasie…
I co teraz???
Przecież obiecałeś…
Dlaczego się poddałeś???
Tyle planów mieliśmy na przyszłość...
Gdy tylko miałeś chwile załamania, byłam od razu przy Tobie…
Dlaczego wtedy w poniedziałek nie zadzwoniłeś do mnie…
DLACZEGO??????????????????????????
Nie potrafię się z tym pogodzić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jak mam dalej żyć????????????
Wojtek WRÓĆ!!!!!!!!!!!!!!!!! Zaczniemy wszystko od nowa!!!!!!
Boże dlaczego tak się stało?????????????????
Przecież nie musiało tak być…
Nic nie rozumie, nic już nie wiem…
Tak bardzo jest to ciężkie…
Dlaczego w moim i moich Najbliższych życiu pojawiło się pytanie,
na które nikt nie jest w stanie odpowiedzieć??????????
Tym pytaniem zawsze będzie : DLACZEGO?????????????
Już do końca moich dni będę sobie je zadawać…
Już nigdy nie będzie pełnej radości z życia…
Zawsze będzie : tak bardzo szkoda, że Wojtek nie przeżywa tego z nami…
Nie mogę dalej pisać, bo zalewam już łzami klawiaturę…
Boże!!!!! Co mam zrobić, by przestało boleć???????????
Odebrać sobie życie??????????????????????????

Dlaczego nie potrafimy zajrzeć do wnętrza człowieka...?

Gdyby tak było można…???
Ale dużo wcześniej, jakieś 8 lat temu….
Uchroniłabym Cię Braciszku od tego zła jakie stanęło na Twojej drodze życia…
Nigdy się z tym nie pogodzę…nigdy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ale już niedługo Wojtuś sprawiedliwości stanie się zadość…
Najpierw usiłowała zrzucić winę na Ciebie za to co się stało…
Mam wszystko na gg…
Teraz to samo robi ze mną…
Wypisuje takie rzeczy do mnie, że postanowiłam już co z tym zrobię…
Bo ja się nie dam… nie poddam się takiemu bluźnierstwu…
Wojtuś dla Ciebie właśnie poddam się tej walce…
I wygram ją… bo nie wie z kim zadarła
Całe życie kierowałam się Miłością, Ty też Braciszku…
Tego nauczyli nas Rodzice…
Ta miłość Ciebie zabiła…
Ale ja…
U mnie ta miłość przerodziła się w nienawiść i dlatego się nie poddam…
Wspieraj mnie Braciszku… bo wspiera mnie też dużo Ludzi…
Musze walczyć za Rodziców, za siebie i za tych Wszystkich, którzy są z nami…
Damy radę… Ty wiesz, bo mnie znasz…
Przyjdzie czas, że wszystko Wam tu wypiszę czarno na białym…
Co do mnie pisze… i jak było naprawde, ale musicie dać mi trochę czasu, więc nie proście na razie…
Potwierdzi się Wasze zdanie jak i moje… cierpliwości…
Dziękuję tym Wszystkim, którzy mnie wspierają, jest Was naprawdę wielu…
Razem damy radę…
Też nie wiem, dlaczego mój Brat tak łatwo się poddał…
Tłumaczę sobie to tym, że Miał za słabą już psychikę po takim czasie…
Ale obiecuję Wam, że moja psychika wytrzyma bardzo wiele…
Życie mnie nauczyło być silną…
Bardzo silną…
Dlatego dam radę… nie martwcie się Kochani…
Jestem całym sercem wdzięczna, że Jesteście ze mną…
Mnie tak łatwo się nie pozbędzie…
Samym moim istnieniem będę jej przypominać, że odebrała mi bliską Osobę…
A ratując swoje sumienie już tak ciężkie, obarczając teraz mnie o winę za śmierć mojego Brata jest daremne, bo sama wie jak było…
Próbuje się ratować jak może przed samą sobą… ale tonący chwyta się brzytwy…
Wszyscy w koło wiedzą jak było…
Odeszła bo chciała, ale dało się to załatwić jak na człowieka przystało…
Nie wykorzystała tego… i dlatego mój Brat się poddał…
Nie miał sił na dalszą walkę…
Ale ja sił mam teraz tyle, co nigdy…
Znieważasz dobre imię mojego Brata, jak i moje Kinga…
A takim zachowaniem… znanym mi z twojej strony nie wskórasz nic…
Jeśli chodzi o mnie to źle trafiłaś, bo obydwie wiemy jak było…
Zaczęłaś tą walkę… ale ja ją zakończę…
Więc dla twojego dobra daruj sobie te wiadomości kierowane do mnie…
Nie działają na mnie a wręcz kierowane są przeciwko tobie…
To wszystko…
Jeśli masz ochotę coś jeszcze do mnie napisać to proszę…
Z miłą chęcią to skopiuję…

wtorek, 5 sierpnia 2008


Przyjdź do mnie znów...

Ty tego dokonałeś…
Byłeś i Jesteś Aniołem…
Tak bardzo tęsknię…
Tak bardzo nam Ciebie brakuje…
Już wiem Braciszku co czułeś…
Już wiem co Chciałeś powiedzieć przez słowa:
Żałuje…
Wszystko już wiem….
I też żałuję tych 8 lat…
Oddałam serce człowiekowi, który nie był tego wart…
Tak samo jak Ty Wojtuś…
Już wiem co czułeś…
Mówiąc, że żałujesz….
Ja też żałuję…
Że taki człowiek żył wśród nas…
Dawaliśmy Miłość, dawaliśmy szczęście…
Gdybym tylko wcześniej wiedziała…
Ona to nasze wspólne serce wykorzystała…
Wiem, że Bóg ją za to ukaże…
Niebawem się to okaże…
I będzie cierpieć tak jak i my…
Tyle, że jej cierpienie będzie o stokroć większe…
Bo wszystko obróci się przeciwko niej…
I będzie w myślach błagać o wybaczenie…
Ale nic nie będzie w stanie ukoić tego cierpienia…
Ona nie wie co człowiek czuje jak straci kogoś bliskiego…
Mam nadzieję, że wkrótce sumienie ją ruszy…
I będzie cierpieć tak samo jak my…

Pisze do mnie takie rzeczy, że aż mi wstyd…
Wstyd mi za siebie, że akceptowałam tak prymitywną osobę w naszym życiu…
Tylko, że ja Ci zawsze o tym mówiłam…
Że to nie jest człowiek dla Ciebie…
Ale Ty Byłeś zaślepiony miłością…
A miłość to nie zło…
Nie zło, jeśli jest odwzajemniona…
W tym przypadku miałam zawsze rację…
Dlaczego Braciszku nie posłuchałeś…?
Przed ślubem i dwa razy po…?
Dopiero przed śmiercią przyznałeś mi rację…
Straciłam Cię…przez takie zło…

Nigdy jej nie wybaczę i mam gdzieś co pomyśli o tym ktoś…
Boże dlaczego pozwoliłeś takiej osobie być w naszej Rodzinie…
By odebrać nam kogoś Kogo kochaliśmy…?
I śmierć ta przysporzyła nam tyle cierpienia…
Dlaczego?????????????????????????
Przecież jej nie naprawi już nikt….
To samo zło…
Skoro nasza Miłość naprawić nie zdołała…
Boże weź sprawę w swoje ręce…
Przecież Twoja Miłość wielu już rzeczy dokonała…
A Ty wszystko widzisz, i wiem, że sprawiedliwość uczynisz…

poniedziałek, 4 sierpnia 2008

Tak bardzo mi smutno...Tęsknię za moim Bratem...


Przed bólem cała chowam się w cieniu,
Lecz szczęściu próbuję wychodzić naprzeciw.
Nie zawsze mi się to udaje
Bo zwykle to ból jest pierwszy.

Tak bardzo pragnę zaznać szczęścia w życiu
A ono omija mnie z daleka.
Bo ból i smutek codziennie jest przy mnie
I tylko na szczęście ciągle jeszcze czekam.

I tak się ciągle zastanawiam,
Czy dane mi będzie jeszcze zaznać go.
Bo teraz w moim sercu mieszka
Nieszczęście, tylko ból i żal…

Wojtek tak bardzo brakuje Twojego uśmiechu…

sobota, 2 sierpnia 2008

Mój świat zmierza donikąd...


Zawsze myślałam, że wiem dokąd zmierza mój świat…
Teraz nie wiem nic… gdzie podziały się moje plany,
Moja radość, uśmiech i chęć do życia???
Jedynej rzeczy jakiej jestem pewna to…
To, że bywają takie pewne sytuacje w życiu, kiedy
Poznajemy ludzi pewnych i niepewnych…
Ja właśnie Ich poznałam…
W sytuacjach, których nie chcemy przeżywać,
Lecz jesteśmy zmuszeni do nich przez życie…
Jest jedna tylko zaleta, poznajemy dokładniej swoje otoczenie…
Cała reszta to wady, gdzie największe z nich to ból, cierpienie…i łzy...
I ludzie, którzy pomimo, że rozumieją co czujesz…
Zachowują się tak, jakby Ci się to należało…
Są to ludzie, którzy Ci to cierpienie przysporzyli…
Reszta to Przyjaciele, których zawsze znałeś i Ci, których właśnie poznałeś…
I właśnie dlatego Tym jednym i drugim chciałabym podziękować
Za wsparcie, zrozumienie i życzliwość…
DZIĘKUJĘ… za wszystko a najbardziej za to, że po prostu Jesteście…
I Bądźcie zawsze Tacy, zwłaszcza dla Swoich najbliższych i bliskich…
Bo tak naprawdę, w ostateczności nigdy nie poznamy tej tajemnicy:
Dokąd zmierza nasz świat…?
Okazywanie Miłości i Ciepła ludziom nam bliskim…
Jest czymś, co w życiu jest dla mnie najważniejsze…
Z moim Bratem żyliśmy jak kochający się przyjaciele,
Nie znam drugiego takiego rodzeństwa jakim my byliśmy…
W ostatnim okresie pogłębiła się ta więź do rozmiarów nie do opisania…
I być może dlatego ten brak i tęsknota tak bardzo boli…
Myślałam, że już zawsze tak będzie...ale...niestety poznał człowieka, którego
nie miał nigdy poznać...co się okazało...
Do momentu kiedy się pojawiła w naszym życiu i od momentu, kiedy już jej nie było…
Kochaliśmy się nad życie…
A w okresie, w którym ona była w Jego życiu, to ja walczyłam o naszą Miłość…
I dziękuję Ci Braciszku, że przynajmniej tutaj się nie poddałeś...
Teraz wiem już dlaczego…?
Uwolnił się od człowieka, który wiecznie przysparzał Mu jakieś trudności…
O wszystkim mi powiedział, okazało się, że nie tylko mi…
Powiedziałeś dwa miesiące przed śmiercią, że zawsze byłeś ze mnie dumny, tylko może nie wyrażałeś tego tak, jak powinieneś był… ale wszystko było wiadomo dlaczego…
Kocham Cię tak bardzo, że nie da się tego opisać…zawsze tak kochałam…
Cieszę się, że wiedziałeś o tym… że zdążyłam Ci to wiele razy powiedzieć…
Mówcie osobą, które kochacie słowa : KOCHAM CIĘ… okazujcie Miłość…
Bo jak się później okazuje… jest gdzieś w głębi duszy ta radość w tym całym cierpieniu,
Że Osoba, która od nas odchodzi na zawsze wie, jak bardzo Ją kochaliśmy…
Lecz o jednej rzeczy nie mówił głośno…
Aczkolwiek o tym, jak bardzo w środku cierpi…
Nie tylko ja na chwilę przed Jego śmiercią dowiedziałam się o tym…
Okazało się, że było już za późno…
Nie potrafił pogodzić się z tym, że pomimo swoich starań i wyrzeczeń…
Nie udało Mu się osiągnąć tego, co dla Niego w życiu było najistotniejsze…
Były to najrealniejsze marzenia, jakie człowiek może mieć…
Miłość, Rodzina i praca…
To ostatnie zdobył własną ręką i uporem…
Ale wszyscy wiemy, że do tych dwóch pierwszych marzeń
Potrzeba dwojga…
Nie potrafił się pogodzić z faktem, iż trafił na człowieka,
dla jakiego i moim zdaniem nie warto mieć w ogóle jakichkolwiek marzeń…

Tak bardzo mi Ciebie brakuje Wojtek, tak pusto bez Ciebie…
Tak bardzo mi żal, że tak musiało być…
Bo Byłeś i zawsze Będziesz wartościowym Człowiekiem…
Należało Ci się dużo więcej niż Miałeś…
Nigdy się nie pogodzę z faktem, że Ciebie już nie ma…
Wraz z Tobą odeszły plany, marzenia, radość i życie…
A pozostały łzy, ból, smutek, żal, cierpienie…
I brak sił na cokolwiek…
Kocham Cię Braciszku całą sobą…
Byłeś Bratem o jakim każdy marzy…
Kocham…Tęsknię…Czekam…

czwartek, 31 lipca 2008

Moje życie to jedna wielka TĘSKNOTA...

Tęsknię, tęsknię, tęsknię…
Tęsknię, tęsknię, tęsknię…
Tęsknię, tęsknię, tęsknię…
Tęsknię, tęsknię, tęsknię…
Tęsknię, tęsknię, tęsknię…
Tęsknię, tęsknię, tęsknię…
Tęsknię, tęsknię, tęsknię…
Tęsknię, tęsknię, tęsknię…
Tęsknię, tęsknię, tęsknię…
Tęsknię, tęsknię, tęsknię…
Tak bardzo TĘSKNIĘ…
Tak bardzo mi Ciebie brakuje…
Nie pogodzę się z tym, że Ciebie nie ma…
Już nie potrafię normalnie żyć…
Każde moje niepowodzenie zbliża mnie do Ciebie…
BRACISZKU…
KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE!!!!!!!!!!!!!!!
Nie mogę zasnąć...................

środa, 30 lipca 2008

Zostały wspomnienia, zdjęcia i łzy...

Siedzę przed Tobą,
Oglądam Twą twarz,
Spoglądam na oczy i usta,
I wiem, że zatrzymał się czas,
On stoi w miejscu, ustał...
Wyciągam rękę,
Dotykam Twą dłoń,
Przykładam ją sobie do mojej twarzy,
I wiem, że już niedługo będziemy razem...
Pozostało to sferą marzeń, bo życie takie krótkie jest...
Spoglądam na oczy,
Widzę w nich łzy,
Teraz płyną mi po policzku,
Znowu zatrzymał się czas,
On nie chce płynąć do przodu,
Woli stać w miejscu,
On nie chce by to się skończyło,
Tak czyste, bolesne, prawdziwe,
On woli stać w miejscu i patrzeć...
Na nasze życie nieszczęśliwe...
Mówią, że czasu się nie zatrzyma,
Czy wolno mu się sprzeciwić?
On nasze życie w rękach swych trzyma!
Lecz czasem możemy się zdziwić...

wtorek, 29 lipca 2008

Kiedyś Cię znajdę... znów przytulę...


Braciszku nie mogę zasnąć...
Nie potrafię się z tym wszystkim pogodzić...
Gdzie Jesteś???
Bądź przy mnie i okaż to....
Będzie mi łatwiej żyć w tym paskudnym świecie...
Gdybym tylko mogła naprawić sama świat...
Naprawiłabym tych złych ludzi, którzy Go psują...
Podpowiedz mi Boże jak mam to zrobić?
A uczynię to...


Bo niebieskie niebo wciaż woła nas,
Do siebie woła nas...
Ile czasu minie nam? Tego jeszcze nie wiem...
Razem uciekniemy do najdalszych granic
Gdy je przekroczymy nie oddam Ciebie za nic...
Zrobię wszystko by być blisko Ciebie
Ta samotność dla mnie jest więzieniem
Promyk szcześcia gdzieś na szarej ścianie
Fotografia dziś mi pozostaje
Zburzę ścianę, co dzieli nasze światy
Znajde siłę, by rozerwać kraty
Złamię szyfry, złamię każde prawo
Tysiąc przeszkód to dla mnie za mało
Nie chcę świata, w którym nie ma otwartego nieba dla nas dwoje
Jeśli bedziesz tam, włamię się bez pukania do bram
Znajdę Cię na końcu świata
Moje serce mówi, gdzie Cię szukać mam...

poniedziałek, 28 lipca 2008

Miałam Brata...nie mam Brata...DLACZEGO???


Najpierw to było spełnione marzenie…
Teraz zostało tylko wspomnienie…
Coś, o czym niegdyś tak długo marzyłam
Miałam przez chwilę i szybko straciłam
Moje serce bardzo potrzebuje
Napisać wierszem, o tym, co czuje...
Bo usta śmiać by się chciały ponownie
A łzy wciąż płyną po twarzy swobodnie
I tęsknota ciągle me serce dopada
I wbija się w nie i rozdziera jak szpada!
I kłuje niczym kolec od róży fałszywej
Na pierwszy rzut oka świadomej, na drugi nieżywej
I nadzieja z prądem w dal odpłynęła
I wszystko, co dobre na pokład swój wzięła
A mnie zostawiła, w tym morzu samotności
Na pozór łagodnym, zaś pełnym żalu, bólu i złości...
Świat stał się taki pusty bez Ciebie…
Wszystko co było jest teraz w Niebie...

Jestem przy Tobie Braciszku...


Braciszku cały czas jestem przy Tobie, jestem w Katowicach
Odkąd znaleźliśmy Cię…
I cały czas nie dowierzam, że Ciebie nie ma…
Pomimo, że jestem tutaj…
Codziennie nad Twoim grobem…stoję i płaczę…
Nie wiem już co mam robić…
Co mam mówić??? Co myśleć???
Wiem tylko jedno, że wciąż czekam na Twój telefon
Albo wiadomość na GG…
I wciąż cisza…
Cisza i łzy…dużo łez…
Tak bardzo bym chciała usłyszeć znów, że jedziesz do nas…
Ta cisza zaczyna mnie przerażać…
Boję się…
Taki ogromny strach, że w końcu do mnie dotrze…
Że Ciebie nie ma wśród nas…
Boże dlaczego tak się stało???????????
Dlaczego nie mógł żyć???
Dlaczego pokazał jej właśnie tak a nie tak, jak rozmawialiśmy???
Żeby żałowała tego, że Go zostawiła dla kochanka…
Wiem już wszystko o tym człowieku, nie dorastał mojemu Bratu do pięt…
Mam nadzieję Boże, że to wszystko widzisz i ona zapłaci za krzywdę jaką wyrządziła mojemu Bratu i nam…
Tak bardzo tęsknię za Wojtkiem…
Boże pomóż nam w tym cierpieniu…daj nam siłę…by żyć dalej…
Daj siłę mojemu Tacie, bo jest chory, musi żyć…
Daj siłę mojej Mamie, by mogła znów normalnie żyć…
Daj nam Boże siłę, byśmy potrafili pogodzić się z faktem utraty Brata, Syna i Przyjaciela…
To był naprawdę Kochany Człowiek…
Dlaczego Boże zabierasz takich ludzi????????
Dlaczego nie tych, którzy nie zasługują po to by żyć???
Nie rozumiem Cię Boże…wytłumacz mi…

piątek, 25 lipca 2008

Nie dociera do mnie, że Ciebie nie ma...


Jutro minie miesiąc od ostatniego pożegnania z Tobą Braciszku…
Stoję tak nad Twym grobem i nadal nie wierzę,
że Ciebie już tutaj nie ma…
Taki okrutny los nam Ciebie zabrał…
Nie potrafię przestać myśleć, płakać, nie wiem co robić już mam???
Ciągle tylko pytania w mej głowie huczą tak,
że aż mnie rozrywa coś od środka…
Muszę się gdzieś wykrzyczeć, wypłakać tak głośno,
żeby to uszło gdzieś daleko stąd…
Gdzieś, gdzie tego nie znajdzie moja dusza…
Dlaczego Boże nas to spotkało???
Dlaczego On a nie ja??? Co takiego w życiu źle zrobiłam, że mnie tak ukarałeś???
Braciszku Tata jest taki jak zawsze marzyłam…
Jest tak jak zawsze chciałam, tyle lat o to walczyłam i się starałam…
Tak jakby całą miłość do Ciebie przelał na mnie….
Ale dlaczego takim kosztem??? Boże nie takim kosztem!!!!!!!!!!!
Proszę niech to wszystko wróci do takiego stanu jakim było…
Chcę, żeby było jak dawniej!!!!!!! Boże proszę, bo już dłużej nie wytrzymam…
Wojtuś wróć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Błagam wróć!!!!!!!!!!!!!
Boże zrobię wszystko…wszystko…tylko mi Go oddaj!!!!!!!!!!
Dlaczego nie mogę się obudzić z tego koszmaru???
Chodziłam o północy na Twój grób przez kilka dni…tyle zniczy na Twoim grobie…
Codziennie wymienialiśmy na nowe, Byś miał światło, dużo światła…
Tam jest tak jasno, pomimo nocy, niestraszna mi już noc…
Wole teraz noc…tylko noc jest piękna…
Bo zasypiam co noc z nadzieją, że do mnie przyjdziesz…
I powiesz mi : „ Siostra jestem szczęśliwy” i ten Twój uśmiech…
Który wiecznie był na Twojej twarzy…
Tak bardzo za nim tęsknię…tak bardzo mi Ciebie brakuje…
Braciszku co mam teraz robić??? Podpowiedz mi…
Poprowadź przez to okrutne życie…
Dlaczego tak??? Tak bardzo boli…
Już mam oczy popuchnięte tak, że nie mogę się malować, bo bolą…
Wszystko boli, serce, oczy, a najbardziej boli ten ból,
którego nie potrafię opisać… mam obolałą duszę…
Śniłeś się dzisiaj Tacie… cieszę się, że przyszedłeś do Taty… bo widział Cię uśmiechniętego, kopnąłeś do Taty piłkę, a Tata Cię zapytał, gdzie masz szwy po sekcji na głowie… a Ty odpowiedziałeś : „ nie mam już, widzisz?” i się uśmiechnąłeś, potem poszedłeś w stronę Mamy i mnie…
Przyjdź jeszcze do Mamy, bo płacze, że do Niej nie przychodzisz, proszę…
Pokaż Jej, że Jesteś szczęśliwy, że już nic Cię nie boli, że nie cierpisz już tak jak przez ostatnie pół roku Twojego życia… proszę Braciszku…
Tak bardzo Cię kochamy…tak bardzo tęsknimy…
Tak cholernie mocno nam Ciebie brakuje…
Jeszcze to do mnie nie dotarło, że Ciebie nie ma…
I nie wiem czy kiedykolwiek dotrze…
Nie wiedziałam, że mam tyle łez w sobie…
Chyba teraz wypłaczę cały uśmiech, który był na mojej twarzy całe życie…
Już nigdy nie będzie tej radości, która we mnie kiedyś tkwiła…
Nigdy już nie będzie jak dawniej…
Aż nie chce się żyć… nie chce się żyć…
Jak Cię spotkam kiedyś, to najpierw Cię przytulę i ucałuję a potem okrzyczę…
Słyszysz okrzyczę… za to, że mnie tak zostawiłeś samą…
Teraz sama będę musiała pochować Rodziców…
A co będzie jak Rodzice będą musieli pochować mnie???
Kto Ich potem pochowa???
Nie tak to miało być…Braciszku nie tak miało być…
Nie mam już Rodzeństwa, nie mam już Ciebie…
Nigdy się z tym nie pogodzę!!! Nigdy…
Tak będę w tym tkwić już do końca moich dni…

czwartek, 17 lipca 2008

Chwile warte wspomnień...


Ty Braciszku tego dokonałeś…
Byłeś naprawdę wspaniałym człowiekiem…
I cały czas próbuję pojąc dlaczego Ty???
Dlaczego????????????????
Dlaczego takich właśnie ludzi jak Ty zabiera się stąd???
Boże tak mi ciężko!!!!!!!!!
Chce krzyczeć, wykrzyczeć ten ból…
Dlaczego się nie da???????????
Tak bardzo tęsknię….
Tak cholernie bardzo mi Ciebie brakuje…
Tak strasznie się źle czuję bez Ciebie…
Nie potrafię przestać płakać…
I chyba nie chcę już przestać…
Bo i tak nie potrafię…
Wszystko w środku rozrywa…
Nigdy się z tym nie pogodzę…nigdy!!!
Będę tak trwać w tym bólu…
Nigdy nie przypuszczałam, że strata kogoś bliskiego…
Aż tak bardzo boli…
Tak bardzo boli…
Nie chcę już Boże nikogo stracić…
Słyszysz Boże, nie wytrzymam więcej bólu…
Jestem taka malutka…
Taka malutka…
Jak nigdy…
Wojtuś dlaczego tak???
Boże dlaczego tak?????????????????
Wylałam już tyle łez…
Myślałam, że tyle łez nie mieści się w człowieku…
A tu ciągle nowe łzy…
Nie widzę klawiatury…tyle łez…
Jestem wściekła, że muszę żyć, bo mam dla Kogo…
Wolałabym inaczej…
Ale na samą myśl, że inni wylewać będą tyle łez…
Szkoda mi Ich…
Muszę żyć…muszę żyć…muszę żyć…muszę…
Żyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Boże dziękuję Ci za moich Rodziców…
To wspaniali ludzie…tyle mi dali…
Wychowali na porządnego człowieka…
A najbardziej Im zawdzięczam to, że…
Nauczyli kochać…bo to dla mnie najważniejsze…
Mój Brat też kochał, całym sobą…
Dlaczego trafił na takiego człowieka?????????
Boże, dlaczego???
Dlaczego tyle jej daliśmy…?
Dlaczego pozwoliłeś jej wejść w naszą Rodzinę???
Dlaczego????????????????
Boże wytłumacz mi, bym mogła Ci wybaczyć…
Wierzę w Ciebie Boże…i modlę się do Ciebie…
Wytłumacz mi…przecież jestem Twoim dzieckiem…
Wytłumacz proszę…
Kochaliśmy, nigdy nikomu źle nie życzyliśmy…
Dlaczego nas teraz zmuszasz do nienawiści…
Tak bardzo ją nienawidzę…
Dlaczego nas tak skrzywdziła???
Gdzie popełniliśmy błąd???
Gdzie???
Boże wytłumacz…
Tyle osób się rozchodzi…
Też przez to kiedyś przeszłam, ale po ludzku…
Dlaczego ona nie okazała się być człowiekiem???
I jakim prawem taki ktoś żył wśród takich ludzi jak my???
Dlaczego???????????????????
Dlaczego do tego dopuściłeś Boże?????????
Wytłumacz mi…proszę…
Bo zwariuję……
Tyle łez…tyle łez…
I taki ból…ogromnie straszny ból…
Dlaczego???

środa, 16 lipca 2008

Miesiąc jak Cię nie ma z nami...


Dziś minął miesiąc Braciszku
Odkąd odszedłeś…
Byłam u Ciebie…3 dni…
Uporządkowaliśmy grób Twój…
Wybrałyśmy z Mamą najpiękniejsze róże dla Ciebie
Jest ich dokładnie 26…
Już za niedługo Będziesz mieć piękny nagrobek…
Przygotowuję Twoje zdjęcie i projekt…
Jeszcze tylko uzgodnię go z Rodzicami…
Nazwałam autostradę…
Odtąd nazywa się „Autostrada do nieba”
Bo jadę tą autostradą do Ciebie
A Ty Jesteś w Niebie…
Stoję nad Twoim grobem i wciąż nie mogę uwierzyć,
że tam leżysz…
Mówię do Ciebie, nawet wypalam z Tobą nasze Camel’e
Daj Braciszku jakiś znak, że mnie słyszysz...
Tata jest w szpitalu, mam nadzieję, że wszystkie badania
wyjdą dobrze…
A Mama nasza jest sama…
Martwię się… musisz mi pomóc, musisz nam pomóc Braciszku…
Gdybym była w Katowicach stałabym przy Tobie chyba cały czas…
Braciszku proszę Cię jeszcze o jedno, tylko jedno…
Musisz nam pomóc…modlę się o to…
ona próbuje zepsuć Twoje dobre imię, oczerniając Ciebie,
chce się, jak to nazywałeś „wybielić”,
nie pozwolę jej na to, choćbym miała się po sądach włóczyć do końca życia…
jest bez skrupułów, tak jak zawsze była…
chce to zrobić w taki sam sposób, jak usiłowała Tobie wmówić,
jacy to jesteśmy źli, chciała nas skłócić,
ale jej się nie udało, dzięki Tobie…bo nie wiedziała jednej rzeczy
że my się naprawdę kochamy i nikt tej miłości nie jest w stanie zniszczyć,
zazdrościła nam, że mamy siebie, że masz przyjaciół
a ona tego nie miała…dlatego chciała, żebyś Ty też nie miał…
nie udało się jej zburzyć tego co od urodzenia budowaliśmy
i teraz też się jej nie uda, obiecuję Ci to…
bo każdy z Tych co Cię kochali i znali wiedzą jaka jest prawda…
nawet nie była Cię odwiedzić, jak tacy ludzie jak ona mogą istnieć???
jest bez serca, bez uczuć, bez skrupułów…
nawet po Twojej śmierci nie potrafi się zachować jak na człowieka przystało…
Mam nadzieję, że Bóg to wszystko widzi…
Wierzę, że dokona rzeczy jakich my dokonać nie możemy i sprawiedliwie ją potraktuje…
Poświęciłeś swoje życie Braciszku dla kogoś kto nie był wart niczego…
Przez nią straciłam mojego Jedynego Ukochanego Brata,
Dlatego będzie musiała za to ponieść odpowiedzialność, dopilnuję tego,
Całe życie będę jej moim życiem przypominać, że odebrała mi część serca
I już nigdy nie będę żyć jak dotychczas…
ona nie wie i nigdy wiedzieć nie będzie, co my teraz czujemy,
bo ona nie wie co to jest stracić ukochaną osobę, bo nigdy nie kochała…
nie wie co to MIŁOŚĆ…
Braciszku dziękuję Ci za to, że Byłeś w naszym życiu
Nigdy nikogo nie skrzywdziłeś, nie cierpiałeś się kłócić,
Nawet jak ktoś się kłócił w Twoim towarzystwie,
To go uspokajałeś, mówiąc : „nie kłóćcie się proszę…”
Byłeś najlepszym Bratem jakiego mogłam sobie tylko wymarzyć…
Dziękuję, że Byłeś…
Tylko dlaczego tak krótko???
Boże za krótko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W piątek znów będę u Ciebie…
Autostradą do nieba…do Ciebie…

M yślę o Tobie cały czas… i nigdy nie przestanę…
O płakuję, dniami i nocami…i nigdy nie przestanę…
J esteś w moich snach…i nigdy nie przestawaj…

K ocham Cię…i nigdy nie przestanę…
U wielbiałam z Tobą przebywać…i nie chciałam przestawać!!!…
M odlę się za Ciebie cały czas…i nigdy nie przestanę…
P iszę tego bloga dla Ciebie…i nigdy nie przestanę…
E liminować naszych wspomnień…nigdy nie przestanę…
L atami trwała nasza miłość i przyjaźń…i nigdy już nie przestanie…

B rakuje mi Ciebie…i nigdy nie przestanie…
R apu słucham z Tobą jak zawsze…i nigdy nie przestanę…
A niołem Jesteś, Byłeś…i nigdy Być nie przestaniesz…
T o wszystko co wyżej trwać będzie…i nigdy już nie przestanie…

Pierwsze litery są tego przykładem…i zawsze tak będzie…

poniedziałek, 14 lipca 2008

Do środy blisko Ciebie...


Jadę Braciszku do Ciebie…
Nie będę pisać, wszystko opowiem Ci na miejscu…
Zapalę świeczkę, dam Ci różę…
I będę Ci szeptać to co czuję…
Co wydarzyło się… co u nas słychać…
Myślę, że Ty wszystko wiesz…
Ale i tak Ci opowiem…
I jutro i pojutrze…
Kocham Cię i Tęsknię…
Jeszcze tylko 80km. i będę…

niedziela, 13 lipca 2008

Dziękuję, że Jesteście...


Noc zapada już głucha…
Wszyscy układają się do snu…
A ja modlę się Braciszku, byś przyszedł do mnie znów…
Braciszku, gdybyś miał dziecko jak ja…
Jestem pewna, że byłbyś tutaj z nami…
Wciąż próbuję zrozumieć DLACZEGO??????????
Dlaczego tak wybrałeś???
Dlaczego nas zostawiłeś?
Tłumaczę sobie to tylko w jeden sposób…
Musiałeś tak bardzo tam gdzieś głęboko cierpieć…
Teraz mnie tak bardzo boli…
Wiem Braciszku jak to bolało…
Teraz już wszystko wiem…
Tylko, że mój ból teraz jest o miliony razy większy…
Bo Jesteś gdzieś, gdzie ja nie sięgam…
Straciłam Cię na zawsze tutaj na ziemi…
I ból też będzie tutaj ze mną zawsze…
Gdybyś wiedział jaki to ból…
Nie Odszedłbyś na pewno…
Dlaczego jeszcze nie zaczekałeś???????
Boże dlaczego wysłałeś po Niego Anioła Śmierci???
A nie Anioła Stróża???
Czy On aż tak bardzo cierpiał, że nie szło tego naprawić???
Czy nie potrafiłeś już Boże patrzeć na Jego cierpienie?
Nie wiem, kiedyś się dowiem, wiem…
Pozostało mi się tylko modlić…
I płakać, bo nie potrafię przestać…
I już wiem, że zawsze będę…
Bo tęsknię, Kocham a nie mogę przytulić…
Bo tak bardzo mi źle bez Ciebie Braciszku…
Bądź przy mnie cały czas…
Cały ten czas, aż do naszego spotkania…
Już tam po drugiej stronie…


Pragnę podziękować naszym najbliższym Braciszku…
Dziękuję Wam kochani Rodzice, dziękuję Kacperkowi, mojemu Synkowi
Dziękuję mojemu kochanemu Mężowi oraz Tym, którzy mnie wspierają…
Dziękuję, że Jesteście…
Gdyby nie Wy, pewnie byłabym już u mojego Brata…
Są takie chwile, że pragnę być po tej drugiej stronie…
Z moim Wojtkiem… Ukochanym i Jedynym Bratem jakiego miałam…
Rzucić to beznadziejne życie, które przynosi nam tylko piękne chwile…
A cała reszta to problemy, nieszczęścia, źli ludzie i ból…
Ale myśl o Was zabija to pragnienie…
Są też takie chwile, że nawet myśląc o Was pragnę z Nim być…
Ale…
Nie da się być jednocześnie po obu stronach…
Ty wybrałeś Braciszku jedną z tych stron…
A ja…
Motam się jak żagle na wietrze, które przechodzą
Raz na jedną raz na drugą stronę…
A ja…
Ja tak nie mogę…
Ale kiedyś… kiedyś znów Cię przytulę…

Lubię deszcz...


Jest burza, niebo płacze…
Takie wielkie krople, jak moje krople – łzy
Spływają po oknie, niczym moje po policzkach…
Taki wielki, smutny deszcz…
Jak ogromna rozpacz…natury i człowieka…
Znów siedzę i myślę…
Znów tyle łez…Taki wielki deszcz…łez…
Tylko ja i moje wspomnienia…
Braciszku KOCHAM CIĘ całą sobą…
Tęsknię i czekam…
Znów na noc…na deszcz i burzę…
Burzę też lubię…
Błyskawice i pioruny…
Bo w tym krzyku nieba
Nie słychać jak krzyczy moja dusza…
I ten deszcz…przynajmniej nie widać wtedy moich łez…

Znów byłeś u mnie...


Znowu miałam piękny sen…
Rozmawialiśmy Braciszku…
Rozmowy nasze w tym śnie to były
Nasze wspomnienia…
Dziwne jest tylko to, że nie widziałam nic ani nie słyszałam…
Nigdy nie miałam takich snów…
Tak jakby to były moje myśli, padało pytanie w myślach,
bo głosu nie słyszałam i zaraz była odpowiedź i śmiech…
śmiechu też nie słyszałam…ale odczuwałam go…
Nawet miałam wrażenie, że muzyki słuchaliśmy…
Więc co to było? Czy ktoś jest mi to w stanie wytłumaczyć?
Czy Ty Braciszku przychodzisz do mnie w nocy?
Czy to tylko śnią mi się moje myśli, czy to możliwe?
Już sama nie wiem…wierze, że to Ty...
Niech nikt mi tego nie odbiera…proszę…Boże...
To naprawdę piękne uczucie…
Jakby jakiś nieznany mi kontakt z Tobą…
Gdy się w nocy obudziłam, była burza...
Nie pamiętam, która była godzina…
Później już nie mogłam zasnąć…
Myślałam tylko o tym pięknym śnie…
Tak bardzo pragnęłam znów zasnąć
I spać jeszcze długo, długo…
By móc znów to odczuć…
Nie mogę się już doczekać nocy…
Przyjdź do mnie znów Braciszku…
Tylko to mi pozostało…
Kocham Cię i tęsknię najmocniej jak się da…
Ale Ty wiesz, wszystko wiesz…
Dlaczego dni tak się dłużą a noce tak szybko mijają?
Niech dzień stanie się nocą a noc nocą pozostanie…
Wtedy byłbyś ze mną cały czas…
Ten piękny czas…tylko nasz czas…
Nie mogę się już doczekać nocy…

W nocy spotykam Ciebie w moich snach,
W śnie spotykać Cię mogę każdej nocy,
Za dnia jest to niemożliwe,
I nawet kiedy budzę się rano,
Pamiętam ten Sen,
Pamiętam Ciebie,
Pamiętam Nas,
Każdy taki sen, jest tęsknotą do Ciebie,
Do Twego ciepła i miłości,
Bo! Każdy sen o Tobie, jest tęsknotą mojej duszy…

"Sen"

Czy to sen? Jesteś przy mnie i trzymasz mnie za rękę...
Czuję się jak w niebie, choć me serce cierpi mękę...
Ty się śmiejesz i mocniej mnie przytulasz...
I z taką miłością patrzysz, gdy mnie wzrokiem otulasz...
Gdy jesteśmy razem, wszystko wokół blednie...
Oprócz blasku Twoich oczu, wpatrzonych we mnie...
Czy to sen? Jesteśmy sami: Ty i ja...
A wszędzie tylko cisza trwa...
Lecz wiem, że sen się szybko skończy...
I okrutna rzeczywistość nas rozłączy...
Sen pryśnie jak bańka mydlana...
A Ty odejdziesz i znikniesz do rana...
Wszyscy śpią...I znów zostanę sama...
A bez Ciebie gasnę...
I bez Twej miłości....Dopóki znów nie zasnę...